wtorek, 26 czerwca 2012

Cień gejszy. Anna Klejzerowicz


Autor: Anna Klejzerowicz

Tytuł: Cień gejszy

Wydawnictwo: Replika

Rok wydania: 2011

Cena detaliczna: 25,90 zł

Strony: 252

Ocena: 5/6









Cień gejszy to chyba największe zaskoczenie ostatnich tygodni. Dawno nie czytałam książki z takim zaciekawieniem. Autorka napisała naprawdę świetną powieść, widać że przyłożyła się do swojej pracy. To nie jest jedna z tych książek bez ładu i składu pisana jakby na korytarzu wydawnictwa, byleby coś oddać i problem z głowy. Jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu pani Klejzerowicz, widać że świetnie czuje się w klimatach kryminalnych oraz interesuje ją historia i sztuka Japonii.

Cała akcja rozpoczyna się już w 1905 w Tokio. Jesteśmy świadkami jak biały Europejczyk ukradkiem przemierza ulice miasta aż wreszcie z bijącym sercem dociera do celu. Gdy drzwi otwiera mu młoda Japonka, wie, że teraz nie ma już odwrotu. W domu wita go były już przyjaciel, oraz jego narzeczona. Niestety spotkanie nie trwa długo, ponieważ ten zabija ich z premedytacją... Dokonując tego strasznego czynu, nie ma najmniejszego poczucia żalu, jego myśli zaprząta tylko jedno- gdzie oni to ukryli!

Współcześnie głównym bohaterem jest Emil Żądło, były policjant, który obecnie pracuje jako dziennikarz. Ma na swoim koncie kilka sukcesów zawodowych, jest rozpoznawalnym i ogólnie lubianym człowiekiem. Mimo, że dobrze odnajduje się w swoim nowym zawodzie, jego policyjny instynkt zostaje rozbudzony, gdy ktoś podszywa się pod niego w Internecie. Sieć zalewa bowiem spam w postaci wiadomości odnoszących się do japońskich drzeworytów. Gdy dochodzą do tego głuche telefony, dziennikarz angażuje w swoje małe śledztwo, przyjaciela policjanta. Szybko natrafiają na ślad podejrzanego- był nim młody doktorant... Był ponieważ został kilka dni wcześniej zamordowany. Co gorsza jedyną osobą, z którą utrzymywał kontakt był Alfred Zagórny, wykładowca na uniwersytecie. Niestety on również został pozbawiony życia kilka miesięcy wcześniej. Dość niespodziewanie okazuje się, że starszy z mężczyzn był w posiadaniu kilku drzeworytów japońskich, które zostały  bardzo brutalnie potraktowane przez zabójców. Zaintrygowany Żądło postanawia dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. Sprawę komplikuje fakt, że drzeworyty jakie posiadał Zagórny nie były specjalnie cenne, a jednak to ktoś usilnie próbuje eliminować poszczególne osoby, które miały do nich dostęp... Co ma wspólnego morderstwo sprzed ponad stu lat ze zbrodniami popełnianymi we współczesnym Gdańsku? Dlaczego ktoś zabija wszystkich, którzy za bardzo interesują się historią tych konkretnych drzeworytów? Na jaki ślad natrafiła Emil oraz jego dziewczyna, że ktoś usiłuje ich zamordować?

Jestem po prostu zauroczona tą książką. Można się z niej dowiedzieć naprawdę interesujących rzeczy na temat historii Japonii, jej mieszkańców, tego jak wyglądało życie w czasie konfliktu rosyjsko japońskiego. Cała intryga jest bardzo dobrze skonstruowana, autorka bardzo długo skrywała osobę odpowiedzialną za całe zamieszanie, ale kiedy odkryła karty okazało się, że już wcześniej podsuwała czytelnikowi malutkie podpowiedzi. Cień gejszy przeczytałam tak naprawdę w kilka godzin. Bardzo przypadł mi do gustu styl pani Klejzerowicz. Stworzyła bohaterów, których się po prostu lubi i kibicuje im się przez całą powieść. Mimo, że ginie dość dużo osób, nie ma w niej brutalnych opisów owych mordów. Jest to kryminał przy którym możemy się naprawdę inteligentnie zrelaksować. Jedyne co mogę zarzucić tej pozycji to zakończenie- niby miało ręce i nogi, ale czuje leciutki niedosyt. Poza tym nie rozumiem, dlaczego wydawnictwo nie zaznaczyło nigdzie, że to nie pierwsze spotkanie z Emilem Żądło! Uważam, że to duże niedopatrzenie. Dlaczego? Po prostu przeczytajcie Cień gejszy to sami się przekonacie :)


Jeżeli kogoś zainteresowałam, zapraszam na stronę internetową Anny Klejzerowicz, gdzie można przeczytać fragmenty jej wszystkich utworów, wywiady etc. :)



 (Moje serce podbiła również opisem niezwykłego kociego bohatera Bolero)






sobota, 23 czerwca 2012

Wizyta w bibliotece....

Byłam dziś w najpiękniejszym miejscu dla czytelnika... bibliotece. Wypożyczyłam "tylko" trzy książki, ponieważ niedługo wracam do rodzinnego miasta i nie zdążę przeczytać więcej. Oto moje zdobycze:


Zaczynam od Cienia gejszy!

piątek, 22 czerwca 2012

Jerzy Gruza. Najpiękniejsza. Opowiadania z nieoczekiwanym zakończeniem.




Autor: Jerzy Gruza

Tytuł: Najpiękniejsza. Opowiadania z nieoczekiwanym zakończeniem.

Wydawnictwo: Świat Książki

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2011

Cena detaliczna: 34,90 zł

Strony: 243

Ocena: 3









Przyznam szczerze, że Najpiękniejsze opowiadania z nieoczekiwanym zakończeniem, wpadły w moje zachłanne ręce wyłącznie dzięki pięknej okładce przedstawiającej złego kota. Sam opis, średnio mnie zainteresował, ot kolejne opowiadania na tematy przeróżne. Osoba autora  (znany mi co prawda pan Jerzy Gruza, jednak jakoś nieszczególnie przepadam za jego twórczością serialowo/filmową) nie była dodatkowym atutem książki. Przeważył kot.

Pisarz spłodził, 19 króciutkich opowiadań. Jak to bywa, jedne z nich są naprawdę niezłe, inne natomiast jak dla mnie są po prostu słabe. Styl autor nie należy do najgorszych, różnorodność opowieści jest naprawdę duża, niektóre są śmieszne, inne przygnębiające, straszne, bądź też bezsensowne. Do najlepszych niewątpliwie zaliczają się: Stojący czy siedzący o wypychaniu zwierząt i nie tylko, Najpiękniejsza o (nie)spełnionym marzeniu dotyczącym wyborów miss. W Tuczniku poznajemy mężczyznę, który zaczyna podsuwać swojej lubej nieograniczone ilości jedzenia. Najciężej czytało mi się Wojownika, Koncert live. 

 Nie jest to pozycja najwyższych lotów, 90% opowiadań wylatuje z głowy na drugi dzień. Ot taka niewymagająca lektura na letnie popołudnia, bądź do tramwaju między przystankami. Nie czuje się nią ani zaskoczona, ani zawiedziona, ponieważ nie miałam co do niej wielkich oczekiwań. Pewnie mogłam zamiast dzieła Gruzy przeczytać w tym samym czasie coś ciekawszego, ale co tam. Kto nie czyta ten nie błądzi :)


środa, 20 czerwca 2012

Opowieści Druida. Małgorzata i Edward Gardasiewiczowie



Autor: Małgorzata i Edward Gardasiewiczowie

Tytuł: Opowieści Druida

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Miejsce i rok wydania: Poznań 2009
 
Cena detaliczna: 29,90

Strony: 193

Ocena: 4+










Ponoć większość (o ile nie wszyscy) miłośnicy książek są też kociarzami. Przyznam się szczerze, że akurat ten stereotyp pasuje do mnie w stu procentach. Uwielbiam te zwierzaki, mogłabym na nie patrzeć bez końca. Zawsze podziwiałam ich niezależność i w głębi wiedziałam, że są one bardzo uduchowione. 

Moje podejrzenia co do tego rozwiała książka państwa Gardasiewiczów, którzy umożliwili swojemu zacnemu kocurowi Druidowi wydanie swoich przemyśleń! Właśnie tak. Opowieści Druida to nic więcej jak kilkanaście króciutkich opowiadań, wspomnień na temat kociego życia. A trzeba przyznać, że główny bohater ma dar opowiadania i czyni to bardzo zabawnie i z kocim wdziękiem.

Dzięki książce możemy poznać losy samego Druida, jak i jego dwóch kompanów- Afrodytę, oraz Hermesa. Każdy ze zwierzaków jest kompletnie inny, czasami zdarzają się więc starcia i nieporozumienia. Na szczęście koty są mądrzejsze od ludzi i nie chowają długo urazy. Dowiadujemy się, co tak szanowany kocur robi całe dnie, o czym myśli, za czym przepada, a czego się panicznie boi. Oczywiście nasz bohater nie jest zwykłym dachowcem! Jego przodkowie wszakże bardzo szanowani, oraz mieli wpływ na świat. Jeden z nich brał udział w projektowaniu Sfinksa. Ba! Był nawet jego modelem. Kolejny Kotyseusz wdając się w awanturę o piękną kotkę, musiał wiele lat spędzić na morzu, De La Cota, który musiał czmychnąć z dworu Ludwika XIV gdyż nie mógł znieść perfum, pudrowania futerka, ciągle rozwiązujących się kokardek... 

Nie sposób nie polubić Afrodyty, która ma brzuszek bez dna i tylko myśli jak tu dobrać się do smakołyków schowanych przez Mamę. Hermes to przeciwieństwo Druida, wszędzie go pełno, skacze, biega, wymyśla coraz nowe to psoty. Pieczę nad nimi sprawuje szanowany i najstarszy z nich kot asceta, myśliciel, filozof... Druid!

Opowieści Druida to naprawdę przyjemna lektura na jedno popołudnie. Książka opatrzona jest ciekawymi i śmiesznymi zdjęciami bohaterów. Nie brak w niej zabawnych, wzruszających, oraz tych smutnych opowiadań, gdy za tęczowy mostek odchodzi jeden z futrzastych... Przyznam szczerze, że mnie książka ogromnie wzruszyła, zwłaszcza końcowe opowiadania, gdyż sama musiałam pożegnać 4 miesiące temu mojego ukochanego kocura :(

Jeżeli lubicie koty, jesteście ciekawi co myślą o swoim życiu, innych zwierzętach oraz nas ludziach to koniecznie przeczytajcie tę książkę! Gorąco polecam.

wtorek, 19 czerwca 2012

W ciemności nocy. Ewa Agnieszka Frankowska




Wydawnictwo: Pi

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012

Cena detaliczna: 12,99

Strony: 218
Moja ocena: 4













,,Im większy majątek dziedziczy rodzina, tym mniej zostaje wśród nich miłości.” Jakże prorocze były to słowa komisarza Feliksa Frączaka, który prowadził sprawę morderstwa Tomasza Ruperta. Ten miły, starszy pan ginie w dość niezwykłych okolicznościach we własnym domu, dzień po pogrzebie szwagra. Ale po kolei.

Tuż po uroczystości na cmentarzu najbliższa rodzina zmarłego zbiera się u Ruperta, aby omówić kwestie majątkowe. Jak się okazuje, w rodzinie naszych bohaterów w ostatnim czasie nastąpiło dość dużo zgonów w związku z czym narosło wiele kwestii spadkowych, które trzeba omówić prędzej czy później. Do domu Tomasza przybywają dzieci jego zmarłej małżonki - Danuta wraz z bratem Ryszardem, oraz Magda Rupert, która jest wnuczką jego siostry. Rodzina omawia kwestie majątku pozostawionego przez Marię siostrę Tomasza, która umarła pół roku wcześniej. Bohaterowie dość szybko i bezproblemowo dzielą między sobą odziedziczone porcelanowe filiżanki. Być może brak spięć spowodowała niespodziewana wizyta dawnej przyjaciółki Tomasza Janiny Polańskiej. Niestety spotkanie nie należało do najmilszych. Dość niegrzeczne zachowanie przybysza, spłoszyło pozostałych członków rodziny.

Jednak wizja majątku nie tylko tych, którzy już odeszli bardzo kusiła poniektórych bohaterów, dlatego Tomasz Rupert nie zaznał spokoju. Odwiedzali go bowiem kolejno wszyscy uczestnicy wcześniejszego spotkania, którzy chcieli ugrać coś dla siebie. Prym niewątpliwie w tej kwestii wiodła Danusia, która wręcz natarczywie namawiała ojczyma do tego oby sprzedał ogromny dom, w którym przyszło żyć mu samotnie. Kobieta nie dbała wyłącznie o dobro starszego człowieka, który z pewnością z czasem potrzebowałby pomocy, lecz interesowała ją także sfera finansowa. Miała ogromny wpływ na swojego brata Ryszarda, który czując się niejako w obowiązku, ale mając także nadzieję na uzyskanie profitów w swoim prywatnym interesie również odwiedza mężczyznę. Nawet ulubienica Tomasza, Magda puka do jego drzwi wieczorem…

Czy, któraś z tych osób byłaby zdolna popełnić przestępstwo? Zabić członka rodziny dla pieniędzy? Nad tymi pytaniami musi zastanowić się komisarz Frączak. Pracy mężczyzna będzie miał co niemiara, ponieważ jak się okazuje, praktycznie wszyscy bliscy Tomasza oszukują stróża prawa, próbując zataić niewygodne dla siebie fakty. Niektórzy z bohaterów są tak zdesperowani, że zaczynają rozporządzać nie swoim majątkiem. Co gorsza do akcji wkracza Janina, która domaga się zwrotu starych płócien, a także w trakcie odczytywania testamentu zmarłego wyjawia skrzętnie skrywaną przez lata tajemnice, która stawia pod znakiem zapytania ważność całego zapisu…

Praktycznie, każda postać zyskuje więcej lub mniej na śmierci mężczyzny. Tomasz był wszakże w posiadaniu pięknego domu, na koncie miał dość dużą ilość gotówki, oraz nabył jakiś czas przed śmiercią bezcenne fisharmonie... Cała powieść nabiera tempa, gdy w tajemniczych okolicznościach dochodzi do zatruć tą samą substancją, którą został zamordowany mężczyzna.

Czy za zbrodnią stoi najbliższa rodzina, czy może to jednak obca osoba zdecydowała się przerwać życie wydawałoby się nieszkodliwemu starszemu panu? Czy wizja odziedziczenia domu mogła popchnąć kogoś do tego strasznego czynu? A może ktoś niepowołany dowiedział się o cennym majątku jaki przez szczęśliwy zbieg okoliczności trafił w ręce Tomasza? Kiedy wydaje się, że rozwiązanie zagadki to kwestia czasu, dochodzi do kolejnej tragedii...

Ewa Agnieszka Frankowska napisała naprawdę ciekawy kryminał. Stworzyła interesujące postacie, które w obliczu tragedii zachowują się naprawdę różnie. Jedni przeżywają śmierć Tomasza, inni dopatrują się w tym szansy na spełnienie własnych ambicji i planów. W której grupie skrywa się morderca? Podobało mi się to, że autorka nie bała się igrać z życiem ważnych wydawałoby się postaci, uniknęła błahego i szczęśliwie kończącego się kryminału. Jestem pewna, że rozwiązanie zagadki zaskoczy niejednego czytelnika.


Książkę otrzymałam od serwisu



czwartek, 14 czerwca 2012

W moim Mitford. Jan Karon




Autor: Jan Karon
Tytuł: W moim Mitford
Tytuł oryginału: At home in Mitford
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce i rok wydania: Poznań 2001
Cena detaliczna: 39 zł

Książkę wypożyczyła z biblioteki moja siostra. Powiem szczerze, że oglądając okładkę i opis wydawcy byłam raczej sceptycznie nastawiona do tej pozycji. Myślałam, że to kolejna lukrowana książka skierowana do gospodyń domowych. Sięgnęłam po nią tak naprawdę ze względu na zbliżający się termin jej zwrotu. Pomyślałam, że przeczytam rozdział, a jak mi sie nie spodoba to ją odłożę. Jak się okazało "W moim Mitford" to bardzo ciepła i niosąca dużo prawd życiowych pozycja.

Głównym bohaterem jest pastor Timothy mający w małej miejscowości Mitford swoją parafię. Jak to bywa, duchowny jest pochłonięty sprawami kościoła, wiernych oraz przyjaciół zapominając całkowicie o swoich potrzebach. Jednak los postawił na jego drodze ogromnego psa, który choć początkowo wzbudzał w nim przerażenie z czasem stał się jego najlepszym towarzyszem codziennego życia. Wydawałoby się, że w tak małym mieście głównym problemem miejscowych są krety, brak towaru w sklepie lub złodziej kwiatów. Nic bardziej mylnego. Karon powołała do życia naprawdę ciekawe postacie, mimo, że są bohaterami drugo- a nawet trzecioplanowymi zapadają czytelnikowi dobrze w pamięci, wzbudzając naszą sympatię i przywiązanie. Na nudę w tej książce nie ma co liczyć. Co chwilę dzieje się coś nowego, pojawiają się kolejne ciekawe postacie i choć brak tu spektakularnych zwrotów akcji, czarnych charakterów lektura naprawdę wciąga. Dobrze, że są jeszcze książki które niosą w sobie takie pokłady ciepła, pokazują być może nierealny świat, ale jakże czasami upragniony dla wielu z nas. Ja "W moim Mitfrod" przeczytałam w dwa dni. Historia pastora Tima jest idealna dla osób które poszukują lżejszej lektury która jednocześnie niesie przesłanie. Wszak zaopiekowanie się zbuntowanym chłopcem który z czasem staje się bliski sercu, poznanie jakże uroczej sąsiadki, oraz odkrywanie, że parafianie mogą skrywać najróżniejsze doświadczenia życiowe i tajemnice jest zaproszeniem do świata gdzie każdy ma problemy, ale nie robią z tego tragedii ciesząc się z tego co przynoszą kolejne dni.

Kończąc książkę poczułam smutek, że to już koniec tej niezwykłej powieści. Jednak przeglądając Internet natrafiłam na informację, że "W moim Mitford" to dopiero pierwszy tom przygód pastora Tima. Nawet nie wiecie jaką ulgę poczułam a zarazem zaciekawienie, co mogą nieść ze sobą kolejne części. Przeczytam je na pewno, bo choć książka może wydawać się dość gruba (500 stron), czyta ją się naprawdę szybko. Poza tym, po lekturach pełnych przemocy warto czasami sięgnąć po coś lżejszego i na szczęście nie ogłupiającego. Nie dziwię się, że amerykańscy księgarze ogłosili właśnie powieść Karon książką roku. Jest tu wszystko: początek przyjaźni, rodzące się uczucie, zmagania z czasami okrutnym losem, tajemnicze kradzieże, zazdrość i być może oklepana, ale jakże podnosząca na duchu świadomość, że na zmiany w życiu nigdy nie jest za późno.


+

- sympatyczne postacie

- ciekawe wątki i tajemnice

- książka mówi o ważnych rzeczach w ciekawy sposób

- brak wulgaryzmów, z kart "sączy się" spokój

- każdy chyba kiedyś marzył, żeby zamieszkać w takim mieście


 -

- być może momentami przesłodzona, bohaterowie są bardzo życzliwi dla siebie co może zwłaszcza dla Polaków być czymś abstrakcyjnym

Moja ocena 5

sobota, 9 czerwca 2012

:)

Dostała do mnie książka z portalu Na kanapie!
Zabieram się za czytanie, zapowiada się bardzo fajna lektura :)

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Bar dla potępionych. Kealan Patrick Burke








Autor: Kealan Patrick Burke
Tytuł: Bar dla potępionych
Tytuł oryginału: Currency of Souls
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce i data wydania:  Warszawa 2011
Cena detaliczna: 29,90 zł
Strony: 319



Jestem naprawdę zawiedziona książką Kealan'a Burke'a. Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak słabej pozycji, która momentami jest jak dla mnie stekiem totalnych bzdur.

Początek nie zapowiadał się źle. Zostaliśmy wprowadzeni do baru "U Eddiego", gdzie poznajemy 8 jego stałych bywalców. Każdy z nich jest specyficzny- jeden jest dobrowolnym niemową, drugi nudystą, mamy kobietę podejrzaną o zamordowanie męża oraz  młodego człowieka z bronią w kieszeni. Jeżeli myślicie, że ma ich na oku dzielny szeryf który stara się pilnować spokoju w  miasteczku to jesteście w błędzie. Szeryf Tom co sobota przybywa do baru, aby spotkać się z "przyjaciółmi", oraz odbyć pokutę.

Pokutę zadawaną przez szalonego i niezrównoważonego wysłannika bożego (?) wielebnego Hilla.Nie były to jednak ani modlitwy, jałmużna bądź pomóc bliźniemu. Każdy z naszych bohaterów musiał odkupić swoje winy zabijając niepotrzebne i groźne jednostki. Brzmi strasznie? Owszem jednak do czasu. O ile na początku faktycznie cała fabuła trzyma jako taki poziom z czasem wszystko zaczyna robić się zagmatwane i dość idiotyczne. Jak nie trudno się domyślić, następne zlecenie na "złych" ludzi dostaje nasz poczciwy szeryf. Niestety pierwszy raz od trzech lat nic nie przebiega zgodnie z planem.Więcej napisać nie mogę, aby nie wypaplać zbyt dużo :)

Muszę przyznać, że zwrotów akcji jest w książce naprawdę sporo, cóż jednak z tego skoro połowa jest nielogiczna i toporna? Może nie znam się na tego typu powieściach, ta jednak dłużyła mi się niemiłosiernie. Czułam się znudzona, nowymi przygodami Toma, powrotami za światów coraz nowych to postaci. Książka nie jest gruba, jednak miałam problemy, aby ją skończyć. Łatwo pogubić się w fabule, dlatego trzeba zwracać uwagę na to kto właśnie umiera, a kto zostaje wskrzeszony.

Jak pisałam wyżej, ta pozycja całkowicie nie przypadła mi do gustu. Nota wydawcy wydala mi się bardzo ciekawa, niestety po skończonej lekturze poczułam prawdziwą ulgę. Przygody bohaterów totalnie mnie nie wciągnęły, nie przeżywałam ich perypetii.


Moja ocena 2-


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.Bq8S7pdE.dpuf