wtorek, 21 maja 2013

Dominik W. Rettinger. Brainman



Autor: Dominik W. Rettinger

Tytuł: Brainman

Wydawnictwo: Jaguar

Miejsce i data wydania: Warszawa 2013

Strony: 420

Ocena: 4.5/6



Nie przepadam za science-fiction. Być może jest to spowodowane tym, że natrafiałam na kiepskie książki, które skutecznie obrzydziły mi ten gatunek. W bibliotekach omijam regały, poświęcone tej tematyce. Jednak ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, powieść sf trafiła prosto do mojej skrzynki na listy. Pomyślałam wtedy - może to dobra okazja do tego, by po raz ostatni zmierzyć się z tym gatunkiem i z czystym sumieniem omijać go potem przez kolejne lata? Jak pomyślałam, tak też zrobiłam, i z wielkim pesymizmem zaczęłam zagłębiać się w lekturę.


John i Nick różnią się od siebie wszystkim - poziomem życia, stosunkami rodzinnymi, uosobieniem, wyglądem, popularnością, charakterem. Nick jest typem kujona, który spory próbuje  rozwiązać jak najmniej konfliktowo. Jak nie trudno się domyślić John kocha adrenalinę, szybkie samochody i piękne kobiety. Nick na swoje nieszczęście zakochuje się od pierwszego wejrzenia w Susan, która jest dziewczyną Johna. Dziewczyna świetnie bawi się widząc maślane oczy tego pierwszego, wie jednak, że prędzej czy później jej ukochany wkroczy do akcji, a wtedy Nick gorzko pożałuje, że odważył się podrywać kobietę najbardziej wpływowego studenta Uniwersytetu w Nowym Jorku. 

Do starcia między bohaterami dochodzi na boisku. Wydaje się, że po kilkunastu ciosach panowie rozejdą się, jeden z poczuciem gorzkiej porażki, drugi z triumfem wymalowanym na twarzy. Kiedy walka trwa w najlepsze dzieje się coś niesamowitego - nad stadion przylatuje statek z planety O. Początkowo jego załoga miała oszacować zniszczenia jakie doznał statek podczas ucieczki przed wrogami, jednak jeden z pilotów widząc unieruchomionych chłopaków postanawia zabawić się w boga. Z nauki jakie pobrał zdaje sobie sprawę, iż mieszkańcy Ziemi, nie mają tak otwartych umysłów jak oni. Jednak perspektywa oświecenia kogoś bierze górę nad przyjętymi normami. Przekazuje Nickowi całą widzę, otwierając jego umysł. Niestety wrogowie z planety Zet, widząc co się dzieje, postanawiają zaigrać sobie z Ziemian. John zostaje obdarowany potężną siłą i wiedzą. Bardzo złą energią. Na Ziemi odtąd miały spotkać się dwie siły, które we Wszechświecie walczą ze sobą od milionów lat...

Brainman to mieszanka sf, romansu oraz popularnego ostatnio political fiction. Czy taki splot różnych gatunków ma rację bytu? Jak się okazuje tak. Samej trudno mi w to uwierzyć, ale naprawdę dobrze bawiłam się czytając tę książkę. Rettinger nakreślił bardzo interesujące, wyraziste postacie, z mocnymi charakterami. Świetne są momenty gdy profesor O-y7nS28a opisuje nas Ziemian z punktu widzenia bardziej rozwiniętej rasy. Wyśmiewa nasze osiągnięcia, które nam wydają się czymś niezwykłym, przełomowym gdy tak naprawdę jesteśmy na szarym końcu Wszechświata jeżeli idzie o innowacje. Uświadamia czytelnikom jak wbrew pozorom prymitywnymi jesteśmy pod względem emocjonalnym jednostkami. Bardzo przemawiające są momenty gdy John przejmuje wiedzę oraz władzę. Choć to fikcja, czasami wydaje mi się, że właśnie tak wygląda współczesny świat - kto ma wystarczającą ilość gotówki, może dojść naprawdę daleko w każdej dziedzinie życia. Czy pieniądze są w stanie zasłonić zdrowy rozsądek i poczucie moralności? Rittenger udowadnia, że tak. I nie chodzi wcale o zwykłych obywateli, a elitę intelektualną, która dla zasilenia swoich kont, jest w stanie stworzyć technologie zagrażające całemu istnieniu ludzkiemu. 

Książka oczywiście nie jest pozbawiona wad- wątek miłosny jak dla mnie był dość naciągany, czy naprawdę zawsze przy superbohaterach muszą pojawiać się takie motywy? Poza tym, postawa Nicka czasami była dość zaskakująca - gdy John opanowywał kolejne sektory publiczne, on jeździł na wycieczki rowerowe... Fabuła mimo iż miała wiele zwrotów akcji, nie wzbudzała we mnie skrajnych emocji. Poza tym, pojawiały się nużące fragmenty (najczęściej gdy pojawiała się Susan). Rettinger miał świetny pomysł, jednak jak dla mnie końcówka jest trochę rozczarowująca, myślę że autor mógł bardziej zaszaleć i nie podążać szablonowymi rozwiązaniami akcji.


7 komentarzy:

  1. Nie lubię czytać science-fiction. Dla mnie jest to zbyt ciężki tematycznie gatunek. Ponadto widzę, że Brainman posiada kilka znaczących wad, więc tym bardziej spasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie przepadałam, ale chyba dam mu jednak jakąś szansę :)

      Usuń
  2. I ja się wystrzegam SF, choć bardziej fantasy. Nie miałam jak dotąd szczęścia do dobrych lektur.
    Banerek z kotami jak najbardziej na blogu wskazany :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę- jak tylko kochane goolge naprawi mi bloga, wstawię banerek :)

      Usuń
  3. Ostatnio dość często sięgam po gatunki, po które z założenia sięgać wcześniej nie chciałam. SF jak na razie jednak omijam, ale kto wie, może się w końcu skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wyszłam z takiego założenia, stąd lektura tej książki :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.Bq8S7pdE.dpuf