czwartek, 16 kwietnia 2015

Czysty obłęd. Mark Lamprell


Autor: Mark Lamprell
 
Tytuł oryginału: The Full Ridiculous

Wydawnictwo:  Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2014

Ocena: 1,5/6


To nie był szczęśliwy dzień dla Michaela O’Della. Podczas porannego joggingu zostaje bowiem potrącony przez samochód. Od tego momentu życie jego jak i całej jego rodziny zaczyna wymykać się spod kontroli. Fizyczne i psychiczne obrażenia bohatera sprawiają, że staje się on cieniem samego siebie. Brak stałej pracy a co za tym idzie pieniędzy szybko daje o sobie znać w domowym budżecie. Żona widząc w jak złym stanie jest mąż stara się na własną rękę tak planować wydatki, aby choć na kilka tygodni odsunąć widmo sprzedaży ukochanego domu. Michael ciągle ma nadzieję, że jego książka o australijskiej kinematografii odniesie sukces i pozwoli pospłacać zaległe rachunki. Jednak wypadek kompletnie rozstraja mężczyznę, przez co praca nad publikacją praktycznie nie posuwa się do przodu. Co gorsza wydawca nieśmiało sugeruje, że w sumie i tak nie ma pośpiechu... To nie zapowiada niczego dobrego. Poczucie frustracji sprawia, że O'Dell popada w depresję. Z trudem radzi sobie w codziennym życiu. Narkotyki znalezione w pokoju syna oraz bójka w którą się wdaje córka utwierdzają go w przekonaniu, że nad niczym nie panuje. Jakby tego było mało rodzinę zaczyna prześladować niezrównoważony policjant. Katastrofa goni katastrofę.



Książka reklamowana jest jako "przezabawna, bolesna powieść o miłości, rodzinie i niepewności wpisanej w ludzki los". Ja niestety nie widziałam w niej nic zabawnego. Co więcej po kilku początkowych rozdziałach zaczęłam czuć rozdrażnienie. Zdecydowanie się na narrację w drugiej osobie moim zdaniem było po prostu porywaniem się z motyką na słońce. Do tego dość nudnie poprowadzona fabuła (mimo wielu próbom jej urozmaicenia) spowodowała, że od połowy książki kompletnie nie interesowało mnie co stanie się z bohaterem. Jego problemy stały się dla mnie obojętne. Powieść skończyłam tylko dlatego, że nie lubię przerywać czegoś w połowie. Nie miałam złudzeń, że autor nagle czymś mnie zaskoczy, rozśmieszy, a może da powód do refleksji.

Sam pomysł na fabułę był ciekawy. Jednak nie wystarczy zaserwować bohaterom wielu tragedii większych czy mniejszych, aby czytelnik się z nimi utożsamił. Nie wystarczy wybrać dość niestandardową narrację, aby go zaciekawić. Autor rozwala życie postaciom, starając się nas przekonać, że ciąg logiczny w powieści jest zachowany (wypadek -> problemy finansowe -> problemy rodzinne), by potem jak za pomocą czarodziejskiej różdżki rozwiązać ich wszystkie zgryzoty. Co więcej, okazuje się, że można je było tak naprawdę wyjaśnić już dużo wcześniej bo nie wymagały one szczególnego poświęcenia i zaangażowania. Próbowano mnie przekonać, że Czysty obłęd to realne spojrzenie na ludzki los, by na koniec zaserwować hollywoodzki happy end. Kompletnie nie rozumiem takiego postępowania.

Od książki oczekuję, że mnie czegoś nauczy, otworzy oczy na jakieś zagadnienie, poszerzy moje horyzonty, rozśmieszy, wzruszy. Czysty obłęd nie spełnia żadnej z tych kategorii. Jedynym plusem tej publikacji jest to, że kiedy siłą woli nie zwraca się uwagi na formę narracji czyta się ją bardzo szybko. Dzięki temu nie zmarnowałam wiele swojego czasu na tę pozycję. Jedna z najgorszych książek jakie czytałam w swoim życiu. Wyłącznie okładka zasługuje na pochwałę. Tylko, że po nich się nie ocenia zawartości. I to jest wręcz podręcznikowy przykład tego powiedzenia właśnie!


2 komentarze:

  1. Pierwszy raz słyszę o tym tytule, ale z tego co przeczytałam to nie mam czego żałować, że go nie znam ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że to taki zmarnowany pomysł. Chyba się nie skuszę zatem.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.Bq8S7pdE.dpuf