środa, 7 czerwca 2017

Ganbare! Warsztaty umierania. Katarzyna Boni



źródło:lubimyczytać

Tytuł: Ganbare! Warsztaty umierania
Autor: Katarzyna Boni
Wydawnictwo: Agora SA
Ocena 5/6

Tsunami. Żywioł, na który trudno się przygotować. Siła, mogąca zmieść z powierzchni ziemi całe miasta, fabryki, potężne drzewa. Fale porywają wszystko, wszystkim. Nie ma podziału na biednych, bogatych, jedyną nadzieją na przeżycie jest bieg. Bieg ku górze, im wyżej tym lepiej. Nie oglądając się za siebie,  nie zabierając ze sobą niczego co może spowolnić bieg. Trzeba być egoistą, nie pomagać innym, bowiem sekundy poświęcone na ratunek innym mogą przesądzić o tym czy sam przeżyjesz i kiedyś będziesz mógł opowiedzieć swoją historię. Tylko trzeba biec ile sił w nogach ku górze.



Ganbare! Warsztaty umierania pokazują jak kruche jest ludzkie życie, zarazem jednak prezentują ogromną wolę walki ludzi o to aby przetrwać, a później o to, aby żyć godnie. Bez wątpienia tsunami, które nawiedziło Japonię w 2011 roku pozostawiło ślad we wszystkich. Część ludzi próbuje otrząsnąć się z traumy rozpoczynając wszystko na nowo, są jednak i tacy, dla których czas się zatrzymał, zmusił do podjęcia nowych zadań.

To nie jest gruba książka, rozdziały są krótkie a jednak zawierają wszystko co czytelnik powinien wiedzieć. Widzimy ludzie tragedie, gorycz, żal, potrzebę miłości, znalezienia bliskich, niegasnącą nadzieję i poczucie beznadziei. Potok ludzkich słów miesza się z ciszą jaką tsunami po sobie pozostawia. Dla niektórych 2011 rok nigdy się nie skończył, ciągle trwa. I te historie były dla mnie najbardziej przemawiające. Rozpacz rodziców poszukujących swoje dzieci, trauma matki, która oddałaby wszystko, żeby jeszcze raz zobaczyć syna. I nawet postawiony telefon na działce pozwalający "połączyć" się z tymi, którzy odeszli, niby nic takiego a jednak pozwala ludziom wypowiedzieć na głos to czego nie zdążyło się przekazać. Wyrazy miłości, tęsknoty, przeprosiny. Jest to najkrótszy rozdział w całej książce a dla mnie osobiście najbardziej przemawiający.

Warsztaty umierania to ciężka w odbiorze publikacja, choć bez wątpienia warto po nią sięgnąć, Nie jest idealna, moim zdaniem kilka rozdziałów jest gorszych, mniej ciekawych, lekko przegadanych. Jednak trudno oczekiwać, że wszystkie będą na równym, bardzo wysokim poziomie. Nie ma tutaj praktycznie wcale uwag autorki, przestawia przeróżnych bohaterów, młodych dla których życie jakie znali zakończyło się diametralnie oraz tych starych, którzy codziennie zadają sobie pytanie dlaczego to właśnie oni przeżyli a nie ich dzieci, wnukowie. Dla mnie najważniejsze było to, że Boni postawiła na minimalizm jeżeli chodzi o rozdziały,"wpadałam" do życia tych osób, poznawałam jakiś urywek ich wspomnień, aby zaraz przeczytać kolejną i kolejną historię. Uważam, że akurat w przypadku tej książki zabieg ten sprawdził się doskonale. Pozostawia co prawda pewien niedosyt, jednak najtrafniej pokazuje jak jeden żywioł może tak bardzo zmienić życie tylu osobom. Każdy wszystko przeżywa po swojemu, nie ma takich samych ran, rozgoryczenia, traumy. Tsunami połączyło ich na zawsze jednak równie mocno odsłoniło różnorodność Japończyków.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.Bq8S7pdE.dpuf