sobota

Powódź. Paweł Fleszar [recenzja]


Słowem wstępu: jak zapewne wiecie, lubię kryminały i czytam ich dość dużo. Ciągle liczę na to, że natrafię na autora, który będzie umiał mnie czymś zaskoczyć i wyjść poza utarte schematy, których w tym gatunku niestety nie brakuje. Poszukuję tytułu, który wywoła we mnie wątpliwości i zaangażuje w historię. „Powódź” Pawła Fleszara była od jakiegoś czasu na mojej liście książek, co do których miałam spore oczekiwania. Czy słusznie?

Fabuła: niespodziewana informacja o samobójstwie przyjaciela z dzieciństwa wstrząsa Krisem. Wojskowy dręczony poczuciem winy za zdarzenia sprzed lat postanawia pojechać do Krakowa, aby zrozumieć co popchnęło Kubę do tak drastycznego kroku. Rozpadające się małżeństwo, średnia atmosfera w pracy oraz widok zrozpaczonego ojca zmarłego tylko ułatwiają mu podjęcie decyzji o wyjeździe. Mimo że mężczyźni od lat nie mieli ze sobą kontaktu, a ich relacja skończyła się w bardzo nieprzyjemnych okolicznościach, to jednak dla Krisa Kuba zawsze pozostał ważną osobą w życiu. Kiedy żołnierz przyjeżdża do zagrożonego powodzią Krakowa w celu przeprowadzenia prywatnego śledztwa, dość szybko orientuje się, że cała sprawa wygląda dość podejrzanie. Kuba jak się okazuje, przez ostatnie lata prowadził dość samotniczy tryb życia, jego mieszkanie to klitka a praca, jaką miał z pewnością nie była szczytem jego marzeń. Czy pozorna porażka, z jaką musiał się mierzyć mężczyzna, faktycznie popchnęła go do samobójczego skoku?

Moja opinia: od dawna miałam ochotę przeczytać „Powódź”. Widziałam kilka recenzji tej książki i uznałam, że jest to powieść, taka jak lubię — tajemnicę próbuje rozwiązać zwykły człowiek, mierząc się przy okazji z równymi perypetiami i niebezpieczeństwami. Przyznam, że początek książki był bardzo intrygujący i zachęcający, zadawałam sobie wspólnie z głównym bohaterem pytanie — co się mogło takiego stać, że Kuba postanowił odebrać sobie życie? Pierwszy zgrzyt pojawił się, gdy bohater zaczął spotykać na swojej drodze osoby, które kolejno dołączały do jego prywatnego śledztwa. O ile nie mam problemu z tym, aby książkowe postacie wspólnie z nowo poznanymi osobami rozwiązywały sprawy, to jednak nieszczególnie lubię, gdy nagle okazuje się, że mają one dużą wiedzę i znają osoby, które są niezbędne do rozwiązania sprawy (a jakżeby inaczej). Sama próba rozwiązania zagadki co jakiś przynosiła nowe, zaskakujące tropy więc tempo akcji było fajnie utrzymane. Osobiście wołałabym jednak, aby Kris poza głównie śledzeniem podejrzanych wykazał się większą inwencją. Tutaj jednak autor postanowił, na postać Kamila geeka, który błyskawicznie wyszukuje potrzebne informacje. Szkoda, zwłaszcza że jak kiedyś już pisałam w jednej z moich recenzji KLIK, kreowanie takich bohaterów z pewnością jest dla autora fabularnym ułatwieniem to jednak dla mnie jako czytelnika to często pójście na skróty. Wolałbym, aby Kris bardziej się wykazał w kwestii szukania dowodów, bo przecież jako wykwalifikowany żołnierz miał ku temu umiejętności. Penetrowanie opuszczonych budynków oraz śledzenie podejrzanych taksówką to trochę za mało. Oczekiwałam po tym bohaterze znacznie więcej.

Ciekawym zabiegiem było umieszczenie fikcyjnych artykułów z gazet, stron internetowych oraz blogów na początku każdego rozdziału. Dzięki temu autor mógł nakreślać sytuację, jaka panowała w Krakowie podczas powodzi oraz rzucać okruszki informacji na temat osób i zdarzeń powiązanych ze sprawą Kuby. Bez wątpienia dużym atutem tej książki jest styl Pawła Fleszara, kryminał czytało mi się naprawdę przyjemnie. Dodatkowo przez większość lektury z zadowoleniem odnotowywałam to, że pisarz pilnuje logiki wydarzeń, pamięta o szczegółach, na których bardzo często łatwo się wyłożyć. Dlatego z lekkim rozczarowaniem przyjęłam, jak postanowił rozegrać kulminacyjny moment całej historii. Takie fragmenty powinny wzbudzać w czytelniku najwięcej emocji, strachu, grozy a tymczasem poczułam po prostu zawód. W ogóle miałam wrażenie, że zakończenie książki paradoksalnie okazało się nudniejsze niż początek historii. Wielka szkoda.

Widać, że autor miał fajny pomysł na tę historię, jednak w moim odczuciu zabrakło lepszego dopracowania zakończenia. Jako osoba, która przeczytała w swoim życiu naprawdę dużo kryminalnych historii, często spotykam się z tym że finał nie spełnia moich oczekiwań. Albo wyjaśnienie całej zagadki upchnięte jest na jednej stronie (w porywach), albo nie ma ono w ogóle elementu zaskoczenia. Z pewnością nie jest to zła książka i jestem przekonana, że znajdzie swoich fanów. Patrząc jednak na to, że autor jest dziennikarzem i naprawdę widać, że ma wyrobiony kunszt literacki, poprzeczkę postawiłam w tym przypadku wyżej. Liczę na to, że kolejne książki Pawła Fleszara będą trzymać równy poziom od początku do końca bo wierzę, że autora na to po prostu stać. 

Autor: Paweł Fleszar

Tytuł: Powódź

Wydawnictwo: Księży Młyn Dom Wydawniczy

Strony: 212 

Ocena: 6/10

40 komentarzy:

  1. Szkoda ze zakończenie jest nie dopracowane :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz nie mam jej w planach :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zakończenie nudniejsze niż początek? Szkoda. Ale w sumie w wielu książkach tak jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację. Nie wiem z czego to wynika, ale to problem wielu autorów.

      Usuń
  4. Czytałam "Powódź" również uważam, że jest dość nierówna i trochę za szybko momentami fabuła idzie do przodu.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, książka nie jest długa, więc myślę, że kilka wątków można było trochę bardziej doprecyzować.

      Usuń
  5. Książkę może kiedyś przeczytam, ale na ten moment ją sobie odpuszczę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ten tytuł na uwadze już od jakiegoś czasu. Kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię takie kryminały, ale skoro zakończenie słabe to chyba sobie odpuszczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, choć poza tym książka jest ciekawa :)

      Usuń
  8. Uwielbiam kryminały, sama fabuła to jak najbardziej moje klimaty. Szkoda,ze zabrakło Ci czegoś w zakończeniu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podobała mi się ta książka, ale moim zdaniem niektóre wątki mogłyby zostać jeszcze bardziej rozwinięte. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po kryminały sięgam rzadko, więc jeśli nie zaskakuje czymś szczególnym to raczej sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ją w planach, chociaż trochę mnie odrzuca to mało zaskakujące zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam tę książkę jakiś czas temu i ogólnie byłam zadowolona z tej lektury, choć zabrakło mi trochę rozwinięcia wątków i właśnie dopracowania zakończenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to zakończenie w ogóle nie pasuje do reszty książki. Za szybko wszystko się rozwiązało :/

      Usuń
  13. Ja mam mieszane uczucie, więc na ten czas sobie odpuszczam.. może do niej wroce, kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam jakiś czas temu i doszłam do podobnych wniosków, co Ty. Pomysł na fabułę ciekawy, prowadzenie narracji świetne, tylko czegoś zabrakło w końcówce. Jakoś tak wszystko się zbyt łatwo poukładało, a puzzle za szybko wskoczyły na swoje miejsce. Dodatki w postaci artykułów były strzałem w dziesiątkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Niestety zakończenia to ogólnie problem w tym gatunku literackim.

      Usuń
    2. Dokładnie. Rzadko kiedy można trafić na kryminał z naprawdę dobrym zwieńczeniem historii. Takie nieprzewidywalne i oryginalne. :)

      Usuń
  15. Czytałam i zgadzam się z tobą, ze autor mial dobry pomysł, ale moznaby go rozwinąć

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie, zwłaszcza, że książka nie jest długa, więc spokojnie można było dodać kilka stron więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mimo, że zakończenie jest jakie jest, trochę się zaciekawiłam i muszę przyznać, że naszła mnie ochota na jakiś kryminał.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też miałam przyjemność ją czytać, chociaż nie jestem fanką kryminałów ;) Najfajniej było robić zdjęcia do książki i chodzić do miejsc, które występują w powieści ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam podobne odczucia, chociaż chyba nie miałam zbyt wielkich oczekiwań co do zakończenia, więc że tak powiem ani mnie parzyło, ani ziębiło. Za to bardzo podobały mi się wątki, powiedzmy, poboczne - fragmenty artykułów, różne nawiązania, motyw samobójczej śmierci dawnego przyjaciela.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam i całkiem miło wspominam :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.Bq8S7pdE.dpuf