Słowem wstępu: nikt chyba nie ma wątpliwości, że książki
kryminalne przeżywają swój renesans. Wydaje się je obecnie w takich ilościach,
że naprawdę trudno czasami zorientować się we wszystkich tytułach jakie w danym
czasie pojawiły się na księgarskich półkach. Nie wiem jak Wy, ale ja się z tego
powodu bardzo cieszę, ponieważ bardzo lubię ten typ literatury. Niestety ma to
też ciemniejszą stronę – paradoksalnie czasami trudniej trafić na naprawdę ciekawą
pozycję. Taką, która jest oryginalna, nie wykorzystuje dobrze znanych schematów
i co najważniejsze wzbudza zainteresowanie i zaintrygowanie u czytelnika.
Dlatego z wielką ulgą stwierdziłam po kilkunastu stronach czytania "Uprowadzonej"
Charlie Donlea, że kurcze, naprawdę trafiłam na coś innego. Czy mój entuzjazm
utrzymał się do końcowych stron kryminału?
