sobota

Sketchnoting. Rewolucja w notowaniu. Agnieszka Jachymek

 


Nowy rok szkolny zaczął się już na dobre. Pamiętacie swoje ulubione przedmioty szkolne? U mnie zdecydowanie była to historia, lubiłam też język polski. Do dziś wspominam jednak ściany tekstu w swoich zeszytach z tych przedmiotów. Chęć, aby zapisać każde słowo nauczyciela i nie pominąć żadnej ważnej informacji, była ogromna. Wydawało mi się, że notowanie dosłownie wszystkiego jest kluczem do powodzenia na teście czy kartkówce. Nauczyciele zresztą utwierdzali nas w tym przekonaniu. Zeszyt był świętością, w której musiał panować porządek, a jedyną wariacją, na którą można było sobie pozwolić, było wybranie koloru do podkreślenia tematu lekcji.

Wyobraźcie sobie więc moje zaskoczenie, kiedy dzięki uprzejmości Znak emotikon odkryłam ideę sketchnotingu. Ta rewolucja w tworzeniu notatek całkowicie zmieniła moje postrzeganie tego, w jaki sposób można zapisywać informacje. Proste obrazki, kolorowe systemy oznaczania najważniejszych informacji, używanie czerwonego długopisu (!!!), pisanie do góry nogami czy wymyślanie własnych symboli. Kompletne wariactwo, które jednak ma sens, jak przekonuje Agnieszka Jachymek, pozwala zapamiętać więcej i lepiej.

Autorka przygotowała dziewięć rozdziałów, w których przybliża metodę sketchnotingu i podaje cenne wskazówki, jak rozpocząć swoją przygodę z twórczym tworzeniem notatek. Kapitalnym rozwiązaniem jest pokazanie krok po kroku, jak tworzyć proste, graficzne obrazki, które mogą stać się świetną bazą całego procesu. Dużo miejsca poświęca również temu, aby przekonać czytelników, że nie trzeba mieć zdolności plastycznych, żeby zacząć tworzyć takie notatki.

Takie twórcze podejście do prowadzenia zeszytu, tworzenia grafik pomagających w nauce, plakatów czy projektów było dla mnie ogromnie odświeżającym doświadczeniem. Każda kolejna porada wywoływała we mnie z jednej strony poczucie, że przecież to genialne w swojej prostocie rozwiązanie, a z drugiej smutek, że za moich czasów nikt nas tego nie uczył. Zeszyt miał być przede wszystkim dla nauczyciela, a nie dla nas.

W książce znajduje się mnóstwo podpowiedzi, jak twórczo tworzyć notatki i poradzić sobie z tekstem pełnym informacji. Kluczowe jest również nauczenie się weryfikowania informacji i wybierania tych najważniejszych. Bardzo spodobał mi się prosty przykład: daty w tekście możemy zawsze podkreślać w ten sam sposób, np. przerywaną linią, a nazwiska innym oznaczeniem. Dzięki temu notatki stają się bardziej czytelne i łatwiej odnaleźć w nich potrzebne informacje.

Autorka sama jest nauczycielką, więc doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak wygląda proces prowadzenia lekcji w polskich szkołach. Dlatego książkę kieruje również do nauczycieli, zachęcając ich do innego spojrzenia na schematyczne notowanie. Myślę, że tytuł warto polecić także rodzicom, aby byli otwarci na nowe metody i zachęcali dzieci do twórczego podejścia do nauki.

To książka, po którą im szybciej sięgniemy, tym lepiej. Jeżeli jesteście jeszcze w szkole, studiujecie albo, tak jak ja, w pracy macie ciągły kontakt z nowymi informacjami, dokumentacją i koniecznością zapamiętywania kolejnych rzeczy, sketchnoting może podsunąć Wam rozwiązania, które ułatwią zarówno notowanie, jak i naukę.

Ja szkolne lata mam już za sobą, ale w pracy wciąż często tworzę notatki i muszę przyswajać nowe informacje. Dlatego po lekturze zaczęłam patrzeć na nie trochę inaczej. Sketchnoting pokazał mi, że notatka wcale nie musi być kolejną ścianą tekstu, a porządkowanie informacji może być nie tylko skuteczne, ale również kreatywne.

To książka, po którą im szybciej sięgniemy, tym lepiej. Jeżeli jesteście jeszcze w szkole, studiujecie albo, tak jak ja, w pracy macie ciągły kontakt z nowymi informacjami, dokumentacją i koniecznością zapamiętywania kolejnych rzeczy, sketchnoting może otworzyć przed Wami nowe możliwości i podsunąć rozwiązania, które ułatwią zarówno notowanie, jak i naukę.


Książkę otrzymałam w ramach współpracy barterowej od Wydawnictwa Znak Emotikon.


Autor: Agnieszka Jachymek

Tytuł: Sketchnoting. Rewolucja w notowaniu

Wydawnictwo: Znak emotikon 

Strony: 304

Ocena: 5/5


wtorek

Cozy Copy. Przytulaśne kapibary. Kolorowanka. [recenzja]


 

Jesteście już po urlopie czy jeszcze na niego czekacie? Ja wciąż czekam na swój z utęsknieniem. Przyznam się, że jestem już mocno zmęczona i przebodźcowana. Dlatego w oczekiwaniu na upragnione wolne dni próbuję ratować się drobnymi przyjemnościami. Jedną z nich jest kolorowanie, które genialnie mnie odpręża i wycisza. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Publicat otrzymałam kolorowankę „Cozy Capy. Przytulaśne kapibary”, z którą spędziłam ostatnie dni.

Mamy tutaj 60 uroczych ilustracji z kapibarami i ich przyjaciółmi. Obrazki mają bardzo ciepły i ujmujący styl. Niektóre z nich zawierają więcej elementów do kolorowania, inne są prostsze, dzięki czemu każdy może znaleźć tutaj coś dla siebie. Jeśli któregoś dnia nie mamy ochoty bawić się w kolorowanie wielu drobnych elementów, bez problemu znajdziemy prostszy obrazek. Jest to więc świetny tytuł również dla młodszych artystów, którzy, nie mam wątpliwości, będą się świetnie bawić w świecie kapibar.

Zawsze zwracam uwagę na to, czy flamastry przebijają na drugą stronę. W kolorowance znajduje się informacja, że dla pewności warto podłożyć białą kartkę pod ilustrację, którą właśnie kolorujemy. Jednak mi jeszcze nic się nie przebiło, nawet przy nakładaniu kilku warstw na ten sam fragment. Za to kolorowanka ma u mnie dużego plusa. Kolejną zaletą jest to, że książeczka ładnie rozkłada się na płasko.

„Cozy Capy. Przytulaśne kapibary” to idealny wybór zarówno dla małych, jak i dużych fanów kolorowanek. Sympatyczne kapibary zapewniają chwilę relaksu i odprężenia. Czego chcieć więcej?


Autor: Helen H. Wu

Tytuł: Cozy Copy. Przytulaśne kapibary.

Wydawnictwo: Publicat

Strony: 128

Ocena: 4.5/5

sobota

Drogowskazy Odysei. Sam Akbar [recenzja]


A jeżeli osiągnięcie celu wcale nie jest najważniejsze? A jeżeli jest odwrotnie - liczy się sama droga do celu?

Dziesięcioletnia tułaczka Odyseusza, który za wszelką cenę pragnął wrócić do ojczyzny, żony i syna, od lat omawiana jest w szkołach jako metafora ludzkiego życia pełnego przeciwności, cierpienia i pokus. Uwodzenie przez Kirke, rozgniewanie Posejdona czy wizyta w Hadesie to bez wątpienia ciekawe literackie wątki. Jednak czy dzieło, które powstało wieki temu, może być przydatnym drogowskazem dla współczesnych ludzi?

Sam Akbar rozkłada epos na czynniki pierwsze, wskazując, jak przeciągająca się wędrówka Odyseusza niesie w sobie odwieczną prawdę o ludzkich losach  naznaczonych pragnieniem szczęścia, lękiem, przypadkowymi zdarzeniami i ludźmi, których spotykamy na swojej drodze. Zdaniem autorki poszukiwanie własnego „domu”, który nie zawsze oznacza murowane ściany, jest jednym z najważniejszych wyzwań, z którymi musimy się mierzyć.

Funkcjonujemy świecie, w którym coraz trudniej wsłuchać się w siebie, nieustannie bombardują nas obrazy sukcesu i zwycięstwa. Nic więc dziwnego, że pogodzenie się z tym, że nasza droga może być pełna nieoczekiwanych przeszkód, dla wielu okazuje się niezwykle trudne. Sam Akbar w Drogowskazach Odysei prezentuje praktyczne zadania i wskazówki, które mają pomóc nam złapać równowagę i dodać otuchy w momentach zwątpienia. 

Szczególnie mocno uderzył mnie fragment, w którym autorka mówi o tym, że nasze zachowanie różniące się w zależności od otaczających nas ludzi, miejsc i zdarzeń wcale nie oznacza, że jesteśmy nieszczerzy. To naturalna reakcja, pokazująca, że instynktownie dostosowujemy się do sytuacji, w której się znajdujemy. Przyznam, że dopiero gdy przeczytałam te słowa i dłużej się nad nimi pochyliłam, uderzyło mnie, jak łatwo wyciągamy wnioski o człowieku na podstawie jednego zachowania, zapominając, że każdy z nas funkcjonuje inaczej w różnych okolicznościach.

Autorka ukończyła filologię klasyczną, a obecnie pracuje jako psycholożka kliniczna, dzięki czemu jej spojrzenie na Odyseję jest niezwykle wielowymiarowe. Swobodnie łączy analizę literacką z wynikami badań naukowych i psychologicznym wyjaśnianiem ludzkich zachowań, pokazując, że starożytny epos wciąż może wiele powiedzieć o współczesnym człowieku. Na początku książki pada zdanie, które, jak dla mnie, jest kwintesencją przesłania Drogowskazów Odysei -  „czasy się zmieniają, ale uczucia i wyzwania pozostają takie same”.

Jeżeli Wasza życiowa podróż jest pełna wyzwań, warto pamiętać, że upragniony cel nie zawsze musi oznaczać pełnię szczęścia. To właśnie przeciwności losu, małe zwycięstwa i upadki kształtują to kim jesteśmy. Być może dlatego każdy z nas, podobnie jak Odyseusz, przez całe życie szuka własnego domu, niekoniecznie miejsca, ale poczucia, że jest dokładnie tam, gdzie powinien być. Polecam! 


Książkę otrzymałam w ramach współpracy barterowej od Wydawnictwa Otwarte. 



Autor: Sam Akbar 

Tytuł: Drogowskazy Odysei

Wydawnictwo: Otwarte

Strony: 326

Ocena: 4.5/5


poniedziałek

Trzy zagadki dla Organizacji. Eduardo Mendoza [recenzja]


 

Przetwory Fernandez nie drożeją. W zapuszczonym hotelu odnaleziono ciało jednego z gości. Urzędnik konsulatu Wielkiej Brytanii w Barcelonie otrzymuje zgłoszenie o zaginięciu obywatela tego kraju. I nie jest to byle kto, bo zaginionym jest milioner. Wszystkie te trzy sprawy, choć pozornie zupełnie ze sobą niepowiązane, stają się obiektem śledztwa Organizacji.

Ta ściśle tajna formacja działa w takiej konspiracji, że właściwie nie wiadomo, kto tak naprawdę wie o jej istnieniu. Z finansowaniem również jest kiepsko, więc jej agenci wiele zadań muszą wykonywać na własny koszt. Komunikaty dostarczane są poprzez audycję radiową, zabronione djest posiadanie telefonów komórkowych i utrwalanie czegokolwiek na papierze. To jednak nie przeszkadza agentom, ponieważ sami tworzą bardzo oryginalną zbieraninę osobowości. Ich nieporadność, głupota i prostolinijność nieustannie wybijają się na pierwszy plan, czyniąc z każdego śledztwa wyjątkowo osobliwe doświadczenie.

Zwariowana fabuła Trzech zagadek dla Organizacji skradła moje serce. Mendoza bawi się z czytelnikiem, tworząc coraz bardziej niedorzeczne scenariusze śledztw i podsycając je humorem oraz groteską. Wszyscy agenci są mocno specyficzni, przez co obserwowanie, jak radzą sobie z kolejnymi sprawami, było niezwykle intrygującym doświadczeniem. Kiedy wydawało mi się, że zaczynam rozumieć ich pokrętną logikę, autor szybko wyprowadzał mnie z błędu, fundując kolejny zwrot, którego kompletnie się nie spodziewałam. Mendoza nie gryzie się w język i z dużą dawką ironii odnosi się do współczesnych bolączek Hiszpanii i nie tylko.

Jestem pewna, że dla części osób taka forma kryminału może wydać się czymś dziwnym. Polecam jednak sięgnąć po ten tytuł z otwartą głową i dać się porwać temu całemu szaleństwu i głupocie bohaterów. Wtedy czeka Was naprawdę dobra zabawa, podczas której przekonacie się, co łączy firmę produkującą konserwy, nieboszczyka z hotelu i tajemnicze zaginięcie milionera. Jeśli lubicie kryminały, które wywracają klasyczny gatunek do góry nogami i nie boją się bawić jego schematami, ten tytuł zdecydowanie warto poznać.


Książkę otrzymałam w ramach współpracy barterowej od Wydawnictwa Znak Literanova. 


Autor: Eduardo Mendoza 

Tytuł: Trzy zagadki dla Organizacji 

Wydawnictwo: Znak Literanova

Strony: 400

Ocena: 5/5


piątek

Saga o Betty. Ciepłe dłonie. Tom 2. Katarina Widholm.


 Druga wojna światowa rzuca długi cień na życie Betti. Jej małżeństwo z Carlem-Axelem dalekie jest od szczęśliwego, dobre dni przeplatają się z wybuchami agresji i wzajemnych pretensji. Tęsknota za utraconą miłością nie pozwala Betti ruszyć dalej, dlatego tylko w pracy odnajduje poczucie spełnienia i spokoju. Kiedy wydaje się, że los wreszcie daje jej chwilę wytchnienia, seria decyzji podjętych przez Carla-Axela doprowadza do tragedii. Betti zostaje sama z małą Tiną i po raz kolejny musi zmierzyć się z przeszłością. Tym bardziej że niespodziewanie dowiaduje się, że jej życiowa miłość, jednak żyje… 

Ciepłe dłonie to drugi tom losów młodej Betty, która z bycia służbą domową dzięki małżeństwu z rozsądku staje się kobietą zamożną. Widzimy, jak dziewczyna zyskuje pewność siebie i zaczyna coraz śmielej podejmować decyzje. Mam wrażenie, że w tej części Betty została pozbawiona swojej niewinności i naiwności. W dążeniu do szczęścia przekracza kolejne moralne granice. Jej relacja z jednym z ważniejszych bohaterów mocno mnie zaskoczyła, brakowało mi jej głębszych refleksji nad tym, jak jej postępowanie wpływa na innych. Betty skupia się głównie na własnych emocjach, jakby jej złamane serce mogło być ciągłym usprawiedliwieniem wątpliwych wyborów i decyzji. Ciepłe dłonie pokazały mi Betty, której momentami po prostu nie potrafiłam polubić.

Taka transformacja głównej bohaterki nie była czymś, czego się spodziewałam, jednak nie oceniam jej negatywnie. Wręcz przeciwnie,  było to ciekawe doświadczenie, obserwowanie, jak niewinna dziewczyna stopniowo zaczyna wykorzystywać sytuacje, a jej zachowanie staje się niekiedy bezwzględne. Styl autorki sprawia, że całość czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Szkoda jednak, że nie zagłębiła się bardziej w psychikę swoich bohaterów, dzięki czemu moglibyśmy lepiej ich zrozumieć i poznać motywy ich działania.

Mam nadzieję, że kolejna część pokaże, dokąd Betti zaprowadzi jej zmiana, bo im dalej, tym trudniej jednoznacznie mi ją ocenić. Z jednej strony czuję do niej sympatię, z drugiej coraz częściej jej zachowanie zmusza mnie do zastanowienia się, gdzie leży granica między walką o swoje szczęście a zatraceniem siebie. 

Książkę otrzymałam w ramach współpracy barterowej od: 




Autor: Katarina Widholm 

Tytuł: Saga o Betty. Ciepłe dłonie. 

Wydawnictwo: Luna

Strony: 447

Tom: 2

Ocena: 4/6

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.Bq8S7pdE.dpuf