piątek

W imię wiecznej przyjaźni. Nele Neuhaus [recenzja]

  


Po wakacyjnej przerwie wracam do Was naładowana pozytywną energią i bardzo zadowolona oraz podekscytowana z mojego ostatniego czytelniczego odkrycia, jakim okazała się książka W imię wiecznej przyjaźni Nele Neuhaus. Ten niemiecki kryminał zapewnił mi podczas urlopu wiele godzin wspaniałej zabawy, od której trudno było mi się oderwać.

środa

Martwy sad. Mieczysław Gorzka [recenzja]

 


Martwy sad trafił w moje ręce trochę przypadkowo. Książka została zareklamowana mi w bardzo obiecujący sposób, jednak z jakiegoś powodu dość długo spędziła na półce, lekko zapomniana. Mijały tygodnie, podczas których spoglądałam na nią i myślałam sobie "a co jeżeli wcale nie jest tak dobra?" W tamtym okresie jakoś bałam się sięgać po coś, co może mnie rozczarować. W końcu jednak, w deszczowy i ponury dzień, poczułam, że to ten moment! Czytam!

Już od pierwszych stron książka bardzo mnie zaskoczyła. Niemal od razu poczułam bowiem, że styl narracji Mieczysława Gorzki bardzo mocno odpowiada moim czytelniczym gustom. Wykreowana postać komisarza Marcina Zakrzewskiego wydała mi się bardzo autentyczna, byłabym naprawdę skłonna wierzyć, że w szeregach wrocławskiej policji pracuje taki człowiek.

Akcja w Martwym sadzie zaczyna się z przytupem, w willi na obrzeżach Wrocławia znalezione zostają zmasakrowane zwłoki młodej właścicielki posesji. Miejsce zbrodni poraża okrucieństwem i bestialstwem. Dlaczego ktoś tak okrutnie wyżył się na kobiecie? I w dodatku odrąbał jej kawałek ciała? Przybyły na miejsce tragedii komisarz Zakrzewski stara się zrozumieć kolejność zdarzeń podczas ataku, w poszukiwaniu śladów rozgląda się zarówno po domu, jak i po ogrodzie. Wkraczając do niewielkiej szopki, nie przypuszcza nawet, że za kilka chwil jego życie zostanie wywrócone do góry nogami, a bolesna historia zaginięcia przed laty brata bliźniaka komisarza okaże się mieć koszmarne korzenie.

Nie chcę zdradzać Wam więcej, bo uważam, że takie opinie jak ta, powinny skupić się raczej na odczuciach czytelniczych, a nie streszczeniach fabuły. Martwy sad zaskoczył mnie w dwojaki sposób. Po pierwsze styl pisania autora okazał się dla mnie wyjątkowo przyjemny. Brak tutaj niepotrzebnie rozbudowanych i zbędnych opisów, dzięki czemu akcja toczy się wartkim nurtem praktycznie przez cały tom.

Mieczysław Gorzka sprawnie naszkicował swoich bohaterów, nie są przejaskrawieni, co niestety często występuje w kryminalnych powieściach. Po drugie sama historia jest naprawdę wciągająca i dobrze przemyślana. Tajemnica, z którą musi mierzyć się bohater przez to, że dotyka jego osobistego życia, nacechowana jest specyficznym wymiarem. Obserwujemy, jak komisarz Zakrzewski mierzy się z przeszłością, wypiera pewne założenia, sprzeciwia się nim, mimowolnie filtruje dane przez swoje emocje, nie zawsze zachowując śledczy obiektywizm.

O ile na początku nie mogłam przekonać się do tego, aby po książkę sięgnąć, tak potem trudno mi się było od niej oderwać. Dawno się tak dobrze nie bawiłam, czytając polski kryminał. Martwy sad rozpoczyna cykl „Cienie przeszłości” i patrząc po tym, jakie wrażenie zrobił na mnie pierwszy tom, jestem naprawdę bardzo ciekawa, tego jak potoczy się życie i kariera komisarza Zakrzewskiego.


Tytuł : Martwy sad
Autor : Mieczysław Gorzka 
Wydawnictwo : Bukowy Las
Strony : 416
Ocena : 5.5/6


wtorek

Girl power. Nie odkładaj marzeń na jutro. Karolina Pisarek [recenzja]



Dlaczego zdecydowałam się sięgnąć po książkę Karoliny Pisarek Girl power. Nie odkładaj marzeń na jutro? Wiem, że nie jestem docelowym odbiorcą tego tytułu, ba, samą autorkę kojarzę bardzo pobieżnie i nie śledzę jej poczynań w sieci. Wiem, że wystąpiła kilka lat temu w Top Model i to tak naprawdę tyle. Uznałam jednak, że ciekawie będzie przeczytać, co ma do przekazania, zwłaszcza młodym osobom. W dzisiejszych czasach tak naprawdę każdy może wydać książkę, pytanie jednak, czy ma to sens a zawarta w niej treść, komukolwiek się przyda. Czy Girl power poza ładną okładką ma do zaproponowania coś więcej?

Szatan w naszym domu. Kulisy śledztwa w sprawie przemocy rytualnej. Lawrence Wright [recenzja]


Rodzina Ingramów na pierwszy rzut oka nie wyróżniała się niczym szczególnym. To niemalże typowa, amerykańska rodzina z końcówki lat 80, gdzie ojciec Paul był szanowanym zastępcą szeryfa, jego żona Sandy opiekowała się ogniskiem domowym oraz prowadziła domowe przedszkole. Jako małżeństwo doczekali się szóstki dzieci i pomimo tego, że jak wszyscy mieli większe i mniejsze problemy ich życie toczyło się utartym szlakiem. Aż do dnia 28 listopada 1988 roku, kiedy Paul przejeżdżając do pracy, dowiedział się od swojego przełożonego i kolegów z biura szeryfa, że jego dwie córki, osiemnastoletnia Julie oraz dwudziestodwuletnia Ericka oskarżają go o przemoc seksualną jakiej miały zaznać w dzieciństwie. Ingram nie zaprzecza przedstawionym zarzutom, choć jak sam przyznaje, nie pamięta, aby kiedykolwiek wykorzystywał dziewczyny. Uznaje jednak, że skoro one tak twierdzą, to zapewne jest to prawda. Zgadzając się na przesłuchanie bez adwokata mężczyzna z pomocą śledczych, próbuje odzyskać wspomnienia o aktach napaści na córki. Działania te przynoszą skutek i już po kilku godzinach Paul przyznaje się do wielokrotnych gwałtów, które trwały latami, wyznaje również, że zmusił Julie do aborcji, gdy ta miała piętnaście lat. Policjanci są wstrząśnięci rozmiarem okrucieństwa Ingrama oraz jego kompletnej obojętności wobec tych zdarzeń.

niedziela

Idealna. Magda Stachula [recenzja]



Słowem wstępu: Idealną Magdy Stachuly  poleciła mi koleżanka. Powiedziała, że dawno tak bardzo nie wciągnęła się w żadną książkę i nie mogła doczekać się, aż pozna zakończenie fabuły. Po takiej rekomendacji nie pozostało mi więc nic innego jak po nią sięgnąć. Niestety, co to znajomą urzekło, mnie wydało się na początku nudne, a z czasem po prostu w jakiś sposób... męczące. 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.Bq8S7pdE.dpuf