sobota, 25 sierpnia 2018

To miasto nazywa się Rzym. Eliza Piotrowska

Choć wakacje już się kończą to postanowiłam opisać jeszcze jeden przewodnik w moim cyklu Przewodniki dla dzieci ponieważ Rzym jak i Watykan są w końcu miejscem całorocznych wycieczek. Może jeszcze w tym roku komuś opis tej książki się jeszcze przyda, a jak nie to może sięgnie po niego za rok :)


To miasto nazywa się Rzym. Eliza Piotrowska
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ocena: 5,5/6

Źródło: własne


Przewodnik dla dzieci Elizy Piotrowskiej oprowadza nas po Rzymie jak i Watykanie. Jego mały format sprawia, że jest bardzo poręczny co z pewnością jest atutem w trakcie zwiedzania Wiecznego Miasta. Skierowany jest do młodych podróżników, którzy umieją już samodzielnie czytać, choć same teksty nie są zbyt rozbudowane ani skomplikowane. Trudniejsze słowa wyróżniono i od razu wytłumaczono w tekście. 

W przewodniku przybliżono pokrótce historię Rzymu, jego położenie, najważniejsze atrakcje oraz ciekawostki, które mogą zainteresować dzieci. Opisy zabytków, miejsc mają tylko po kilka zdań, zawierają jednak kluczowe informacje. Myślę, że dzięki temu młoda osoba nie poczuje się przytłoczona ilością tekstu, a jednak pozna kluczowe miejsca i zabytki. Fajne jest to, że zaprezentowano również notatki na temat tego jaki artysta brał udział w tworzeniu danych budowli. 


Źródło: własne

Ciekawym dodatkiem jest również podstawowy słowniczek polsko- włoski z wyjaśnieniem jak wymawia się poszczególne słówka. Z pewnością takie informacje mogą przydać się młodym turystom podczas ich wycieczki. W żółtych rubrykach z napisem „UWAGA” autorka zamieściła warte uwagi wyjaśnienia np. co dzieje się z monetami wyłowionymi z popularnej fontanny di Trevi.

Przewodnik prezentuje się bardzo atrakcyjnie jeżeli chodzi o szatę graficzną. Jest kolorowy, pojawiają się rysunkowe postacie, zdjęcia połączone są z ilustracjami Elizy Piotrowskiej. Na początku publikacji mamy uproszczoną mapę Europy z zaznaczoną Polską, Włochami oraz Rzymem. Dzięki temu młodzi turyści mają możliwość zobaczyć jak daleko i gdzie mieści się opisywane miejsce. Na końcu przewodnika dla dzieci zamieszczono mapkę miasta, opisano najważniejsze ulice, dzielnice, zawarto legendę z omówionymi atrakcjami. Szkoda jednak, że nie dodano informacji, na której stronie znajdziemy ich opis. 

W przewodniku zaprezentowano też krótkie zadania, które sprawdzają i utrwalają wiedzę jaką dziecko powinno wynieść po przeczytaniu tekstu.

Źródło: własne

Choć przewodnik po Rzymie i Watykanie nie jest największych rozmiarów to wydaje się, że autorce udało się zawrzeć wszystkie podstawowe wiadomości jakie dziecko powinno przyswoić. Dodatkowo wszystko zawarte jest w przyjemnej oprawie graficznej. Pomyślano zarówno o opisie najważniejszych atrakcji jak i o ciekawostkach, które z pewnością zainteresują młodego turystę. Uważam, że jest to ciekawa publikacja, która spodoba się młodym turystom chcącym zwiedzić Rzym i Watykan. 


piątek, 13 lipca 2018

Szklarska Poręba. Magiczne miasto Ducha Gór. Bajkowy przewodnik. Maria Nienartowicz

W ramach swojego cyklu "Przewodniki dla dzieci" chciałabym przedstawić jedną z ciekawszych książek przeznaczonych dla młodego turysty. Początkowo sceptycznie podchodziłam do tej publikacji jednak myślę, że jest to jeden z najlepszych przewodników dla dzieci oraz rodziców. Tak! Dorośli również mogą czegoś dowiedzieć dzięki lekturze tej pozycji! :)

Dziś zapoznamy się z przewodnikiem po Szklarskiej Porębie i okolicach:


Szklarska Poręba. Magiczne miasto Ducha Gór. Bajkowy przewodnik. Maria Nienartowicz

Wydawnictwo: Ad Rem
Ocena: 5/6


 
Źródło: własne



Ogromnym plusem Bajkowego przewodnika dla dzieci Szklarska Poręba. Magiczne miasto Ducha Gór, jest to, że korzystać i zasięgać informacji mogą z niego zarówno najmłodsi jak i rodzice. Przeglądając go szybko można zauważyć, że prawa część książki została skierowana do dzieci, które znajdą w przewodniku dużo historii na temat Szklarskiej Poręby jak i jej okolic. Przedstawione są najważniejsze muzea, wspomniano o przyrodzie, w końcu tak ważnej w tych rejonach. Na lewej stronie znajdziemy najważniejsze informacje i notatki dla opiekunów. Bardzo często nawiązują one do przeczytanych przez dzieci tekstów dzięki czemu rodzic ma możliwość trochę bardziej przybliżyć jakieś zagadnienie. Pomyślano również o tym, aby poinformować jak dojechać/dojść do danej atrakcji często uwzględniając od razu godzinny jej otwarcia. Świetna idea, która uważam zwłaszcza w górach ma wielkie znaczenie. W końcu wybierając się na spacer z dziećmi lub nawet w gronie dorosłych nie jesteśmy zmuszeni lub ograniczeni do podążania utartym szlakiem. No i nie jesteśmy skazani na zaglądanie co chwilę w telefon tylko możemy podziwiać otaczającą nas przyrodę. Autorka przewodnika Szklarska Poręba. Magiczne miasto Ducha Gór poinformowała również o tym, w jakich filmach, książkach można zobaczyć opisywane i zwiedzane przez nas miejsca! Jak dla mnie bomba! W moim odczuciu jest to publikacja skierowana zarówno dla mniejszych dzieci jak i starszych. Z tym, że dla nastolatków przewodnik może już nie być atrakcyjny i po prostu ich nudzić. Myślę, że najlepiej pracować z nim będą uczniowie młodszych klas podstawówki.
 
Maria Nienartowicz zdecydowała, aby Bajkowy przewodnik miał formę opowiadań, w których dzieci śledzić mają postacie Ducha Gór oraz krasnali. Na początku nie byłam do tego przekonana jednak po zapoznaniu się z książką myślę, że był to właściwy krok. Teksty napisane są w bardzo przyjemny i dostępny sposób, zawierają wiadomości, które jednak płynnie wplecione są w fabułę przez co dziecko nie czuje się "atakowane wiedzą", a mimo to wynosi coś z lektury. Co przy okazji przewodników jest przecież bardzo ważne. Mają one rozbudzać ciekawość, prowokować do pytań, poszukiwań. Zamieszczono również wiele zadań, łamigłówek, które dodatkowo wpływają na atrakcyjność tego bajkowego przewodnika.

 
Źródło: własne

Tekstom towarzyszą kolorowe ilustracje, które nawiązują do fabuły danego opowiadania. Pod względem graficznym prezentują się korzystnie, przyciągają wzrok, więc powinny spodobać się młodym turystom. W przewodniku zamieszczono również zdjęcia, które niestety ze względu na format książki nie są największe, co więcej czasami na stronie jest ich kilka przez co niektóre są mało wyraźne. Myślę, że to największy mankament tego przewodnika, powinno się nad tym elementem zdecydowanie popracować bo może popsuć ogólne wrażenie a byłoby naprawdę szkoda.

Muszę również wspomnieć o bardzo ważnym elemencie jakim jest dołączona, rozkładana mapa Szklarskiej Poręby. Jest bardzo dokładna, czytelna, zaznaczono w niej bardzo dużo elementów takich jak ulice, urzędy, szczyty, kościoły, skały, punkty widokowe. Bardzo dobrze, że taki plan znalazł się w publikacji, z pewnością mali turyści będą z chęcią na niego zerkać podczas wycieczek. Jest również szansa, że nie pojawią się pytania typu „co robić w Szklarskiej Porębie?”.

Widać, że przewodnik został przemyślany tak, aby zapewnić dzieciom miłe chwile połączone ze zdobywaniem wiedzy, jednocześnie uwzględniono potrzeby i oczekiwania opiekunów, którzy przecież bardzo często wraz z dziećmi zapoznają się z publikacją. Zwłaszcza podczas górskich wycieczek, gdzie miejsce w bagażu jest ograniczone ważne jest to, aby zabrać ze sobą jak najmniej, więc przewodnik, który zaspokaja potrzeby i oczekiwania zarówno dzieci jak i dorosłych jest idealnym rozwiązaniem. Jestem pewna, że dzięki tej książce można poznać wiele atrakcji w Szklarskiej Porębie i okolicach. Sprawdzi się zarówno na weekendy  jak i na dłuższe wakacje.

sobota, 30 czerwca 2018

Zamach na prawdę. Bogdan Rymanowski, Małgorzata Wassermann

 
Źródło: własne



Tytuł: Zamach na prawdę
Autor: Bogdan Rymanowski, Małgorzata Wassermann
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Strony: 220
Ocena: brak


Opis wydawcy*:

Książka odsłania nieznane kulisy największej w historii Polski katastrofy lotniczej oraz śledztwa w tej sprawie. Małgorzata Wassermann, córka posła, który zginął w katastrofie, ujawnia m.in. szczegóły przesłuchania w Moskwie, w czasie którego doszło do próby zwerbowania jej przez agentkę rosyjskich służb i przedstawia najbardziej prawdopodobny przebieg dramatu.

Książka Zamach na prawdę przedstawia nieznane kulisy katastrofy i śledztwa smoleńskiego.

Małgorzata Wassermann, córka zmarłego posła, aktywnie zaangażowana w sprawy rodzin smoleńskich, w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim opowiada o katastrofie, pobycie w Moskwie (m.in. próbie zwerbowania jej przez agentkę FSB), rozmowach z premierem Tuskiem, rosyjskich agentach i prowokatorach, którzy próbowali nawiązać z nią kontakt już w Polsce, o podejrzeniu inwigilowania przez ABW.

Celem publikacji jest ukazanie prawdy o katastrofie, przedstawienie najbardziej prawdopodobnej przyczyny tragedii, działań rządu, prokuratury i innych służb. Małgorzata Wassermann - naoczny świadek wydarzeń - podsumowuje i ocenia stan wiedzy o tym, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku i kulisach związanych z wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej.


Moja opinia:

Myślę, że Zamach na prawdę to książka, którą warto przeczytać. Niezależnie od tego czy wierzymy w teorię o zamachu w Smoleńsku czy nie. Małgorzata Wassermann podczas rozmowy z Bogdanem Rymanowskim porusza wiele kwestii nieznanych w moim odczuciu szerszemu gronu odbiorców. Jako córka wyraża swoje emocje, opisuje tragedię jaką przeżyła, jako wykształcony prawnik wytyka błędy i w jej odczuciu próby matactwa w śledztwie. Tragedia w Smoleńsku przerosła chyba wszystkich o czym sama Małgorzata Wassermann mówi niejednokrotnie, władze za bardzo zaufały Rosjanom, co pociągnęło za sobą tragiczne skutki.

Żałuję jednak, że Bogdan Rymanowski ograniczył się tak naprawdę do zadawania pytań, nie drążył tematów tak jakby mógł, jeżeli Małgorzata Wassermann jakiś wątek ucinała nie podnosił go znów. A przecież tragedia w Smoleńsku nie jest jednoznaczna. Zwolennicy teorii zamachu nie mogą z czystym sumieniem powiedzieć, że ich wszystkie oskarżenia są/były logiczne i poparte żelaznymi dowodami. Zabrakło mi próby konfrontacji zdań, miałam wrażenie, że w niektórych niewygodnych momentach Małgorzata Wassermann sama sobie przeczyła, dziennikarz jak domyślam się ze wzgląd na takt nie wytykał jej niekonsekwencji jednak widać to w niektórych momentach podczas wywiadu. Jeżeli już zdecydowano się w Zamachu na prawdę na formę rozmowy to powinna ona pozwolić rozmówcy na wyrażenie swoich opinii, ukazania własnych spostrzeżeń ale jednocześnie powinny pojawiać się trudniejsze pytania, które uwypuklałby jakieś opinie, sprowokowałby do ożywionej, konstruktywnej i ciekawej dyskusji. Tego w Zamachu na prawdę niestety brakuje. Poznajemy pobieżnie opinie Małgorzaty Wassermann i tyle.

Jeżeli ktoś wierzy w zamach ta lektura go tylko w tym upewni, jeżeli ktoś jest przekonany, że doszło do wypadku to myślę, że po tej książce ciągle będzie stać na swoim stanowisku. Ponieważ nie ma tutaj praktycznie nic nowego, czego nie byłoby już w setkach artykułów, wywiadów, filmów na temat Smoleńska. Jedynie rodzinne wspomnienia, opisy Zbigniewa Wassermanna jako męża, ojca, dziadka, mogły przybliżyć czytelnikowi i przypomnieć, że 10 kwietnia złamało się i rozpadło życie wielu rodzin ofiar Tupolewa. Uważam jednak, że kompletnie nie wykorzystano potencjału jakim było spotkanie Małgorzaty Wassermann i Bogdana Rymanowskiego. Mogła wyjść z tego mocna, szczera, rozmowa, a wyszła lektura do przeczytania i zapomnienia za kilka dni. Niestety. Ogromnie szkoda.

Plusy:

- wspomnienia Zbigniewa Wassermanna jako męża, ojca, dziadka
- przybliżenie wydarzeń w Smoleńsku tuż po katastrofie
- poznajemy lepiej opinie Małgorzaty Wassermann

Minusy:

- rozmowa zbyt zachowawcza
- brakowało w niej trudniejszych pytań
- nie odpowiada na pytania, a raczej tworzy nowe
- niewykorzystany potencjał


Źródło: własne



źródło opisu: Wydawnictwo M

niedziela, 24 czerwca 2018

Cztery żywioły i dwa koziołki. Agnieszka Idziak. Przewodnik dla dzieci po Poznaniu

Rok szkolny już za nami. Rozpoczęły się długo oczekiwane wakacje! A co za tym idzie prawdopodobnie wielu z nas wyruszy w Polskę z dziećmi. Nie ma bowiem lepszej okazji niż te 2 miesiące beztroskiej laby, na to aby pokazać najciekawsze i najpiękniejsze miejsca w naszym kraju. Choć coraz częściej decydujemy się na dalsze podróże oczywiście co ma również wiele plusów. Niezależnie od tego jaki kierunek wypadu zaplanujemy najważniejsze jest przecież rozwijanie ciekawości świata i poszerzania wiedzy u dzieci. Dlatego rozpoczynam cykl "Przewodniki dla dzieci", którego zadaniem będzie przybliżenie przewodników skierowanych do dzieci i młodzieży. Głównie po Polsce, ale znajdą się również inne kraje. Mam nadzieję, że cykl pomoże opiekunom w doborze literatury, która w jeszcze lepszy sposób zachęci najmłodszych do czytania i zwiedzania.

Dziś zapoznamy się z przewodnikiem po Poznaniu dla dzieci:

Cztery żywioły i dwa koziołki, Agnieszka Idziak
Wydawnictwo Albus 
Ocena: 6/6

Źródło: własne

czwartek, 21 czerwca 2018

Cudowna. Piotr Nestorowicz


 
Źródło:https://www.dowody.com/product-page/ciemno%C5%9B%C4%87


Autor: Piotr Nesterowicz
Tytuł: Cudowna
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
Strony: 192
Ocena 5.5/6

Cudowna  nominowana była do nagrody im. Kapuścińskiego za reportaż literacki 2014 roku i wcale się temu nie dziwię. Dawno nie czytałam tak pięknej w swojej formie i przekazie książki. Autor przypomina czytelnikom historię czternastoletniej Jadwigi, mieszkanki małej, podlaskiej wsi, której pewnego dnia ukazała się Matka Boska. 

Temat można było pokazać na tyle różnych sposobów: wykpić, wyszydzić, wyśmiać lub podejść do niego bezrefleksyjnie albo wręcz egzaltować się nim. Nesterowicz zrobił jednak coś wspaniałego. Pozwolił historii oraz swoim bohaterom przemówić. Widzimy jak na potencjalne objawienie reagowali  okoliczni mieszkańcy, władza, z czasem praktycznie cała Polska oraz co z tych wydarzeń zostało w pamięci zainteresowanych. Nie oceniał materiału, dzięki czemu czytelnik ma szanse samodzielnie wyrobić sobie zdanie. Nie narzucił nam swoich odczuć, sugestii, opinii. Nie wiem czy autor uwierzył w objawienie czy nie. I to jest moim zdaniem niezwykle w tej książce. Wolność i prawo wyboru jaką nam pozostawiono. Mam wrażenie, że w obecnych czasach wszyscy chcą świadomie lub nie, ale jednak narzucić swój pogląd. Przezywane informacje naszpikowane są już pewną ideologią, spostrzeżeniami. Tym bardziej doceniam warsztat i umiejętności Nesterowicza. Cudownie, że pojawiają się pozycje, które przypominają nam czasami takie zakurzone, ale bardzo interesujące historie. 

Gorąco polecam!

środa, 20 czerwca 2018

Książki. Magazyn do czytania. Już jest! Polecam!


Źródło: własne

Do mojej skrzynki dostarczono wczoraj kolejny numer dwumiesięcznika Książki. Magazyn do czytania. Cieszę się bardzo ponieważ w tym numerze dodano jeszcze wydanie Książek dla dzieci i młodych dorosłych. Super pomysł na lato, będzie co czytać :D Choć sama dzieci jeszcze nie mam to jednak na pewno poszukam książkowych inspiracji dla maluchów w rodzinie.

Jestem już po lekturze kilku felietonów i muszę z ulgą przyznać, że Książki wracają na fajny, wysoki poziom. Bardzo lubię w tym magazynie to, że nie jest wypełniony reklamami i to teksty są najważniejsze. Ba, wszystkie reklamy dotyczą albo nowości wydawniczych albo wydarzeń kulturalnych związanych z książkami. Nie ma więc tu miejsca na promocję masła czy proszku do prania. Jeżeli jakimś cudem nie znacie jeszcze tego tytułu to z całego serca polecam :)


Źródło: własne
Źródło: własne

niedziela, 17 czerwca 2018

Jazda na rydwanie. Julian Hardy

 
Zdjęcie własne

 
Autor: Julian Hardy
Tytuł: Jazda na rydwanie
Strony: 550
Ocena: 2,5/6

Jazda na rydwanie to czytelnicze wyzwanie. Zarówno jeżeli chodzi o objętość (książka ma 550 stron) oraz jeżeli chodzi o samą fabułę. Dzieje się tutaj bowiem dużo. Bardzo dużo. Obok licznych głównych wątków, pojawia się niezliczona ilość pobocznych wydarzeń oraz postaci. Nie ma chwili wytchnienia, gdy jedna historia dobiega końca wpadamy wprost w kolejną. I tak przez wszystkie rozdziały. Głównym bohaterem jest Robert Meissner i to wokół niego wszystko się kręci. A właściwie wiruje w szaleńczym tempie.

Roberta poznajemy gdy jest młodym chłopakiem dopiero wkraczającym w dorosłe życie. Śledzimy jego rodzinne problemy, poszukiwanie akceptacji, zrozumienia, miłości. Widzimy jak kształtuje się swoją osobowość, jak walczy o to, aby mimo problemów móc być normalnym nastolatkiem i korzystać z wszystkich przywilejów jakie daje młodość. Pierwsze zauroczenia, zawody sercowe, poczucie zdrady, przewinienia, stają się jednak nagle tak odległe gdy rozpoczyna się II Wojna Światowa. Z chwilą opuszczenia domu i rozpoczęcia wojennej tułaczki Autor serwuje mu wiele niezapomnianych przygód oraz licznych romansów. Tak naprawdę nasz bohater ciągle otoczony jest kobietą/kobietami. Stanowią one bardzo ważną część jego życia i napędzają bardzo dużo wydarzeń, tych dobrych oraz złych.

Nie brzmi to na razie źle prawda? Wojenne przygody, piękne kobiety. Wręcz idealna fabuła dla tego typu książek. Niestety autor w moim odczuciu przedobrzył. W pewnym momencie postać Roberta zostaje przedstawiona jako nierealny i co najgorsze w pewnym momencie irytujący ideał. Nie było dla niego problemu nie do pokonania, przekuwanie porażek w wielkie biznesy i pieniądze odbywały się bez większego wysiłku. Kobietom miękły kolana na sam jego widok. W ilościach hurtowych. Jeżeli gdzieś w otoczeniu Roberta pojawiła się wzmianka o niewieście prawie na pewno prędzej czy później musieli trafić do łóżka. Hardy sceny łóżkowe opisuje bardzo dokładnie. Bardzo. O ile było to do zrozumienia przy niektórych sytuacjach, o tyle intensywność oraz liczba tych aktów w pewnym momencie stała się dla mnie zbyt duża. Raziło mnie to prawie tak samo jak ilość przygód jakie miał Robert. Było ich za wiele przez co większość z nich została opisana bardzo pobieżnie, nagle się kończyły, bo już było trzeba wspomnieć o następnej. Nie będę się tutaj wdawać w szczegóły, żeby nie zdradzać za wiele. Jednak w moim odczuciu część z nich można było spokojnie pominąć, ponieważ nie wnosiły nic interesującego do fabuły a mocnej skupić się na kluczowych momentach tym samym bardziej je rozbudowując i nadając im więcej realizmu.

No właśnie, realizm. Czy książki przygodowe można rozpatrywać pod tym kątem? Myślę, że tak.
Tym bardziej mi szkoda, że Robert w pewnym momencie stał się postacią nierelaną. Irytowało mnie, że wszystko mu się udaje. Przy tak dużej ilości przygód stawało się to dla mnie męczące. Perfekcyjne opanowanie języka po kilkumiesięcznej nauce? Dostanie się podstępem na prestiżową uczelnię? Nawiązywanie relacji, które w przyszłości przynoszą ogromne korzyści? Bycie tajnym agentem, odbijanie ludzi z rąk porywaczy? Bułka z masłem. A to tylko mała część przygód. Choć moim głównym zarzutem co do tej książki jest paradoksalnie to, że mimo tylu stron naprawdę słabo poznajemy bohatera. Jest mało momentów, gdy przedstawia się nam jego głębsze przemyślenia, wewnętrzną walkę, dlaczego postępuje tak a nie inaczej. To niestety dotyczy tak naprawdę wszystkich postaci. Jest ich tak wiele, poświęca się im liczne strony by nagle o nich zapomnieć.

Po lekturze czułam zawód. Uważam, że pierwszy rozdział Jazdy na rydwanie jest bardzo dobry, wyważony, znalazło się w nim wszystko co powinno. Widzieliśmy realnego, ludzkiego Roberta, który musi zmierzać się z przeciwnościami losu. Popełniał błędy, mogliśmy się nie zgadzać z jego postępowaniem, ale było to opisane w taki sposób, że można się było z nim utożsamić. Czuło się jego młodzieńczą nieporadność i chęć poczucia się dorosłym. Niestety potem następuje przyspieszenie narracji, fabuła staje się zagmatwana, zbyt wiele w niej postaci, zdarzeń, traci się więź z Robertem. Dopiero w ostatnim rozdziale Hardy znów zwalnia, pozwala Meissnerowi przemówić. Dobitnie i ciekawie, rozliczyć się z życiem, poddać ocenie, czekając na wyrok. Bardzo szkoda, że takich momentów było tak mało. W moim odczuciu autor powinien jeszcze przemyśleć swoją powieść, dużo nie zawsze znaczy dobrze. I tak jest w tym przypadku. Może jakimś rozwiązaniem byłoby podzielenie książki na tomy.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.Bq8S7pdE.dpuf