poniedziałek, 4 lipca 2016

Dom nad kanałem. Agata Christie


 
 
Tytuł: Dom nad kanałem
Autorzy: Agata Christie
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ocena: 2/6

Dom nad kanałem to chyba jedna z najgorszych książek Agaty Christie jaką miałam okazję czytać. Choć autorkę uwielbiam i zdaję sobie sprawę z tego, że w jej powieściach trudno szukać psychopatycznych morderców, rwącej akcji, to jednak jednego nie umiem jej wybaczyć - nudy. A tej podczas tej lektury niestety mi nie brakowało.

Akcja Domu nad kanałem zaczyna się, gdy Tommy i Tuppence Beresfordowie, odwiedzają ciężko chorą ciotkę bohatera w domu starców pod uroczą nazwą Słoneczne Wzgórza. Niestety na tym cały urok miejsca pryska, okazuje się bowiem, że od jakiegoś czasu pensjonariuszki domu umierają we śnie lub co gorsze znikają w tajemniczych okolicznościach. Tuppence będąc zawsze bardzo bystrą osobą, zauważa w pokoju jednej z kobiet tajemniczy obraz, na którym widnieje dom. Dom, który już kiedyś widziała. Ta zagwozdka mogłaby być ciekawym sposobem na rozruszanie pamięci w wolnych chwilach, kiedy okazuje się jednak, że starsza pani do której należało malowidło została pośpiesznie zabrana z domu opieki przez krewnych Tuppence czuje, że stało się coś złego. Podejmuje działania, aby odnaleźć kobietę, bo choć nie ma namacalnych dowodów ma poczucie, że grozi jej wielkie niebezpieczeństwo. Zaczyna się gra z czasem, próba rozwiązania zagadki z przeszłości, a przede wszystkim wyjaśnienie jaki sekret skrywa tajemniczy dom nad kanałem?

O ile pomysł na całą fabułę był naprawdę fajny o tyle wykonanie dość marne. Tak naprawdę najciekawiej czytało mi się pierwszą połowę książki, co w sumie jest dość paradoksalne, bo zazwyczaj w kryminałach najbardziej interesujące są właśnie zakończenia. Tutaj jednak tak naprawdę finał akcji był już przeze mnie wymęczony. Nie mogłam się go doczekać, aby móc odłożyć książkę na półkę. Niestety rozwiązanie zagadki kompletnie nie przypadło mi go gustu, uważam, że było dość powierzchowne i na pewno poniżej możliwości Christie. To jedna z tych powieści, które czytamy, ale już w trakcie lektury wiemy, że za kilka dni nie będziemy o niej pamiętać.


piątek, 1 lipca 2016

Zakupowy szał :)

Wydawnictwo Znak od jakiegoś czasu oferuje bardzo fajne promocje na swoje książki. Można upolować naprawdę duże rabaty. Dwukrotnie skusiłam się na ich zniżki. I tak oto moja biblioteczka powiększyła się o cztery pozycje, na które normalnie nie byłoby mnie stać. Na zdjęciu są tylko trzy, czwartą (Zapomniane ludobójstwo. Polacy w państwie Stalina - Iwanow Nikołaj) zostawiłam w rodzinnym domu (już przeczytana, recenzję mam nadzieję wstawić niedługo).

Ciągle możecie załapać się na przeceny - warto śledzić stronę wydawnictwa KLIK



piątek, 24 kwietnia 2015

Rok wilkołaka. Stephen King.

Rok wilkołaka powstał przez brak trzymania się sztywnych ram. King początkowo historię tę miał snuć na kartach pewnego kalendarza. Jednak liczba słów jaką mógł wykorzystać kompletnie mu nie wystarczała. Opowieść wydała mu się na tyle ciekawa, że postanowił przeobrazić ją na powieść. Zachował przy tym podział na dwanaście miesięcy, gdzie każdy z nich odpowiada jednemu rozdziałowi i morderstwu.


Autor: Stephen King

Oryginalny tytuł: Cycle of the Werewolf  

Wydawnictwo: Albatros

Ocena: 2,5/6
 

W małym sennym miasteczku Tarker's Mills w styczniu dochodzi do morderstwa dróżnika. W lutym ofiarą staje się zakompleksiona Stella Randolph. W kolejnych miesiącach ginie włóczęga, mały chłopiec, bibliotekarz. Ludzie początkowo chcieli wierzyć w tragiczny zbieg okoliczności, jednak coraz głośniej mówiło się o tym, że miasteczko nawiedził wilkołak. Starcy, kobiety z dziećmi czując unoszące się w powietrzu zagrożenie unikali wychodzenia z domu po zmroku. Mężczyźni jak to mężczyźni - część wyśmiewała krążące opowieści , inni natomiast postanowili zapolować na bestię. Z powodu obawy kolejnego ataku władze postanowiły odwołać obchody Czwartego Lipca. Wiadomość ta szczególnie zasmuciła niepełnosprawnego Marty'ego. Dla chłopca był to bowiem szczególny dzień, czekał na niego cały rok. To wtedy na niebie migały najpiękniejsze fajerwerki. W ramach poprawy humoru, ulubiony wujek Mart'ego podarował mu jego własne fajerwerki, z zastrzeżeniem, aby podpalił je dopiero w nocy, kiedy wszyscy będą już spali. Jak się później okazało to one uratowały chłopca przed wilkołakiem. Dzięki ranom jakie odniósł potwór chłopiec w końcu odkrywa prawdziwą tożsamość bestii. Bardzo poważana funkcja, którą jak się okazuje piastuje nasz morderca skłania chłopca do tego, aby wysłać mu kilka anonimów z groźbami. Czy takie igranie z niebezpieczną postacią na pewno było mądre?


Książkę czyta się naprawdę szybko, rozdziały są bowiem bardzo króciutkie. Cała historia mnie osobiście nie zachwyciła. Zdecydowanie nie wciągnęła mnie fabuła, powieść jest po prostu poprawna. Nie ma w niej nic oryginalnego, świeżego, twórczego, co trochę mnie zaskoczyło zwłaszcza, że autorem jest jednak King, który w latach 80. stworzył przecież genialne książki takie jak choćby Lśnienie czy Christine. Z pewnością winą tego jest początkowy zamysł, aby historia zmieściła się na kartach kalendarza. Jednak skoro autor zdecydował się zaadaptować mógł bardziej dopracować całą historię. Jest to jedna z tych książek, które nie wniosły nic do mojego literackiego doświadczenia. Dzięki temu, że powieść jest krótka nie zdążyłam się znudzić, jednak przeczytałam ją kompletnie bez emocji. Wilkołak zabijał kolejne bezbarwne postacie, więc nie czułam nawet po nich żalu. Nie takich emocji spodziewałam się jednak po horrorze. Rozczarowałam się. Tak po prostu.




Na uwagę zasługują jednak genialne ilustracje B. Wrightsona. Dodały one całej książce tajemniczości i niezwykle ją wzbogaciły.  Wydawnictwo Albatros pięknie wydało powieść - grube karty papieru, bardzo podobały mi się strony z odliczaniem miesięcy. No i te kolorowe obrazy! Kiedy ostatni raz widzieliście podobne cuda w powieści dla dorosłych? Moje uznanie.


sobota, 18 kwietnia 2015

Stosik nr...


Mój skromny biblioteczny stosik. Książki starałam się wybrać różnorodne, aby nie ograniczać się tylko do jednego gatunku literackiego. W wyborze opierałam się głównie notą wydawcy. Muszę przyznać, że po sprawdzeniu książek w popularnym serwisie już w domu trochę się zmartwiłam, że jedna z publikacji ma dość krytyczne oceny. No nic! Będę musiała się przekonać zatem czy fabułę odbiorę podobnie. Zawsze przecież można napisać negatywną opinię, prawda? :)

czwartek, 16 kwietnia 2015

Czysty obłęd. Mark Lamprell


Autor: Mark Lamprell
 
Tytuł oryginału: The Full Ridiculous

Wydawnictwo:  Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2014

Ocena: 1,5/6


To nie był szczęśliwy dzień dla Michaela O’Della. Podczas porannego joggingu zostaje bowiem potrącony przez samochód. Od tego momentu życie jego jak i całej jego rodziny zaczyna wymykać się spod kontroli. Fizyczne i psychiczne obrażenia bohatera sprawiają, że staje się on cieniem samego siebie. Brak stałej pracy a co za tym idzie pieniędzy szybko daje o sobie znać w domowym budżecie. Żona widząc w jak złym stanie jest mąż stara się na własną rękę tak planować wydatki, aby choć na kilka tygodni odsunąć widmo sprzedaży ukochanego domu. Michael ciągle ma nadzieję, że jego książka o australijskiej kinematografii odniesie sukces i pozwoli pospłacać zaległe rachunki. Jednak wypadek kompletnie rozstraja mężczyznę, przez co praca nad publikacją praktycznie nie posuwa się do przodu. Co gorsza wydawca nieśmiało sugeruje, że w sumie i tak nie ma pośpiechu... To nie zapowiada niczego dobrego. Poczucie frustracji sprawia, że O'Dell popada w depresję. Z trudem radzi sobie w codziennym życiu. Narkotyki znalezione w pokoju syna oraz bójka w którą się wdaje córka utwierdzają go w przekonaniu, że nad niczym nie panuje. Jakby tego było mało rodzinę zaczyna prześladować niezrównoważony policjant. Katastrofa goni katastrofę.

sobota, 11 kwietnia 2015

Absurdy PRL-u. Piotr Lipiński, Michał Matys

Tytuł: Absurdy PRL-u

Autorzy: Piotr Lipiński, Michał Matys

Wydawnictwo PWN

Rok wydania: 2014

Ocena: 4,5/6

Urodziłam się po rozpadzie PRL-u w Polsce dlatego ten długi okres naszej historii znam wyłącznie z opowieści i książek. Przez cały okres szkolny czasy komunizmu wydawały mi się bardzo nudne. Dopiero od niedawna zaczęłam interesować się PRL-em i tym jak naprawdę żyło się w nim zwykłym, szarym obywatelom. To bowiem ludzie są dla mnie najciekawsi i to poziom ich życia świadczy o tym jak państwo funkcjonuje. Postanowiłam więc po raz kolejny sięgnąć po książkę, dzięki której mogłam lepiej poznać ten egzotyczny dla mnie wyrywek historii.

piątek, 27 marca 2015

Boris Akunin. Walet Pikowy

Autor: Boris Akunin
Tytuł: Walet Pikowy
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i data wydania: Warszawa 2003
Ocena: 3,5/6

Kolejne spotkanie z Erastem Fandorinem miało przebiegać w bardzo miłej i przyjaznej atmosferze. Darzę go bowiem wielką sympatią i wierzę, że jest jednym z najciekawszych i najbłyskotliwszych detektywów, których miałam okazję poznać. Godna podziwu kariera, uznanie najważniejszych postaci w Moskwie zdecydowanie zobowiązuje.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.Bq8S7pdE.dpuf