sobota, 20 kwietnia 2013

Zbigniew Machowski. Chciwość jest dobra


Autor: Zbigniew Machowski

Tytuł: Chciwość jest dobra

Wydawnictwo: Nowy Świat

Rok wydania: 2011

Strony: 285

Ocena: 1,5/6


Coraz więcej osób zabiera się za pisanie książek. Celebryci, gwiazdki programów rozrywkowych, prezenterzy porannych śniadaniówek oraz dziennikarze. Sprzedaż takich książek jest proporcjonalna do sławy owych osób. To nic, że ich wywody są stekiem bzdur, myśli i spostrzeżenia są płytkie jak kałuże. Wystarczy, że na okładce widnieje ich uśmiechnięta buzia, lub wysportowana klata by pozycja szybko stała się bestsellerem.


Zazwyczaj staram się unikać takich powieści/poradników. Myślałam jednak, że jeżeli za pióro sięga dziennikarz z kilkunastoletnim doświadczeniem a do tego historyk, książka może być interesując i ciekawa. Myliłam się.

Akcja toczy się we współczesnym świecie. Polska odkrywa z zachwytem, że być może ma ogromne złoża gazu łupkowego, które zapewniłby nam mnóstwo pieniędzy i uniezależnienie się od Rosji, która lubi zwłaszcza zimą zakręcać nam kurki z tym surowcem. Taki obrót sprawy rzecz jasna nie podoba się naszym wschodnim sąsiadom. Władza boi się, że może stracić kontrolę nad wieloma instytucjami, a co ważniejsze ogromną gotówkę. Wszyscy zdają sobie sprawę, że Rosyjska gospodarka opiera się głównie na sprzedaży różnych surowców i to z tego sektora ma największe wpływy. Nic więc dziwnego, że raporty o potencjalnym zagrożeniu dla rynku są szczególnie analizowane. Jeżeli chodzi o wielkie pieniądze trudno oczekiwać gry fair. Każda ze stron chce przede wszystkim walczyć o swoje interesy. Dosłownie. Intrygi, morderstwa, spekulacje akcjami, podburzanie obywateli, uprowadzenia, werbowanie agentów - takimi metodami walczy się o wpływy. 

Koncepcja książki jest naprawdę na czasie. Myślałam, że skoro za temat zabiera się dziennikarz, to powieść będzie interesująca i barwna. Niestety. Dawno nie czytałam tak złej i nudnej książki. Po pierwsze nie podobały mi się postacie - bardzo słabo nakreślone, brak wyraźnie zaznaczonego głównego bohatera. Nie lubię takiego rozwiązania, ponieważ nie przywiązuję się wtedy do postaci. Poza tym ogromnie rozczarowałam się samą intrygą. Sklecona była jakby na szybciaka. Temat konfliktu gospodarczego pomiędzy głównymi mocarstwami na świecie mógł być naprawdę o wiele lepiej skonstruowany. Skakanie z miejsce na miejsce wybijało mnie z rytmu, co było tym bardziej uciążliwe, że rozdziały są naprawdę krótkie. Czarne charaktery rozczarowywały ogromnie, cały wątek o spekulacjach rynkowych również. Naprawdę długo myślałam, że autor czymś mnie zaskoczy, niestety zawiodłam się srogo. Dawno nie nudziłam się tak bardzo czytając jakąś książkę. Zajęła mi półtora dnia tylko dlatego, że szkoda mi było marnować na nią więcej czasu. Poza tym czyta się ją naprawdę szybko- pewnie dlatego, że wszystko jest w niej nijakie, pozbawione choćby szczypty akcji. Nie rozumiem jak powieść poruszająca, aż tyle potencjalnie ciekawych momentów, mogła być aż tak nudna. 

Myślę, że za dwa nie nie będę pamiętała z niej kompletnie nic. Może to i dobrze. Nie warto zaprzątać sobie głowy takimi "dziełami".

Jak dla mnie rozczarowanie tego roku.



10 komentarzy:

  1. Bede miala na uwadze omijać ta pozycje szerokim łukiem.
    Obserwujemy- odp na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spodziewałam się, że ta książka jest aż tak słaba. Z pewnością po nią nie sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jak dla mnie nie mówi nic nowego. Średnio rozgarnięty obywatel zdaje sobie sprawę z tego jak funkcjonuje dzisiejszy świat :)

      Usuń
  3. Słabiutko, jestem zaskoczone, ale teraz wiem że na pewno sobie ja odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam. Jak widać autor chciał być na czasie z tematem, szkoda, że nie zwrócił uwagę na poziom tego wszystkiego.

      Usuń
  4. No niestety, nie każdy jest stworzony do pisania książek. Niektórym wyszłoby na dobre, gdyby nigdy nie próbowali.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda naprawdę świetny pomysł na książkę i mogło coś ciekawego z tego powstać. Faktycznie jak na historyka słabiutko. Tyle się dzieje w okół nas, czyżby Pan dziennikarz nie był na bieżąco i nie ogląda wiadomości :) wystarczy wplątać chociaż małą część tego bałaganu do książki i powstało by wówczas coś ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Książka powstała chyba w wielkim pośpiechu (może bano się, że zaraz ktoś napisze coś podobnego?)dlatego jest tak kiepska.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.Bq8S7pdE.dpuf