niedziela, 24 marca 2019

Dni naszego życia. Małgorzata Mikos



Słowem wstępu: Dni naszego życia zaintrygowały mnie piękną okładką , a co w najważniejsze interesującą notką wydawcy. Wydawało mi się, że będzie to lektura idealna na zbliżającą się wiosnę – niosąca ze sobą nadzieję na lepsze jutro i dająca poczucie, że nigdy nie jest za późno, aby zawalczyć o swoje szczęście. Po kilku pierwszych stronach byłam optymistycznie nastawiona do książki, czułam, że moje oczekiwania prawdopodobnie się spełnią. Niestety, w pewnym momencie poczułam, że Małgorzata Mikos zaczęła prowadzić narrację, której osobiście nie za bardzo lubię. Bohaterzy zaczęli wypowiadać słowa, niby podniosłe, niby ważne, ale było ich po prostu zbyt dużo, przez co kompletnie traciły na sile. Dni naszego życia zaczęło czytać mi się coraz ciężej. 


Fabuła: młoda dziennikarka skupiona na swojej karierze, pewnego dnia dostrzega, że w jej najbliższym sąsiedztwie mieszka starszy sąsiad, pan Piotr. Niby doskonale zdawała sobie sprawę z jego istnienia, wszak są sąsiadami od lat to jednak nigdy jakoś szczególnie nie przykuł on jej uwagi. Różne wydarzenia sprawiają, że zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu, a między nimi powstaje wzajemna nić sympatii i zrozumienia. Starszy pan wpuszcza dosłownie i w przenośni kobietę do swojego skomplikowanego i jak się z czasem okaże bardzo smutnego życia. Zdając sobie sprawę z upływającego nieubłaganie czasu bohaterka zostaje poproszona przez Piotra o spisanie jego wspomnień. Mężczyzna coraz bardziej poupada na zdrowiu, a bardzo pragnie, aby jego przemyślenia zostały przelane na papier. W swojej młodej sąsiadce dostrzega osobę, która jest w stanie go rozumieć, wysłuchać, będzie mogła poświęcić mu tak potrzebny czas i uwagę. Oboje nawet nie zdają sobie sprawy, jak ta prośba wpłynie na ich życia.

Bohaterowie: pan Piotr to sympatyczny emeryt, który żyje tak, aby nie przeszkadzać nikomu faktem swojego istnienia. Przeszedł naprawdę wiele w życiu, a wydarzenia te ukształtowały jego charakter już na zawsze. Obwinia się o wiele rzeczy, a poczucie winy ciąży nad nim od lat. Kiedy niespodziewanie na jego drodze staje sąsiadka uświadamia sobie, że pragnie, aby jego najbliżsi zrozumieli jego postępowanie i życiowe wybory.
Sąsiadka jest chyba jedną z bardziej irytujących literackich postaci jakie ostatnio miałam okazję spotkać. Nie wiem dlaczego autorka postanowiła zrobić z niej aż tak egzaltowaną osobę. Jej wewnętrzne monologi na temat przeżyć pana Piotra czy też własnego życia z czasem stały się dla mnie trudne do zniesienia. Rozumiem, że chciano podkreślić tragizm jakiś sytuacji, omówić je dokładniej, ale styl w jakim robiła to bohaterka nie podobał mi się. Było tego po prostu za dużo, z czasem trąciło to wręcz śmiesznością. Fragmenty jej rozmyśleń czytałam jak najszybciej się da. Szkoda, bo uważam, że relacja jej i pana Piotra mogła być naprawdę wzruszająca i wywołująca wiele wspaniałych emocji.

Moja opinia: dawno nie czułam się tak dziwnie po lekturze książki. Z jednej strony czuję do niej jakąś sympatię, podoba mi się to, że opisano życie starszego człowieka, który mieszkając sam w dużym mieście musi zmagać się z wieloma przeciwnościami i obojętnością otoczenia. Uwierzyłam w postać pana Piotra, który nie chciał się nikomu narzucać i bał się sprawiać innym problem. To typ ludzi naszych dziadków, którzy nie chcą się na nic żalić, aby nie sprawiać nam dodatkowego powodu do zmartwienia. Z drugiej zaś strony została stworzona postać kobieca, której nie polubiłam i nie mogłam się do niej przekonać. Jej wewnętrzne rozważania trąciły frazesami niczym z Coelho. Wiem, że są fani takich sentencji tutaj jednak zostało to użyte zbyt wiele razy. Bohaterka w kółko przeżywa usłyszaną historię pana Piotra, zastanawiając się jak on sobie z tym wszystkim co go w życiu spotkało poradził. Co gorsze po każdym ich spotkaniu dostajemy w kółko te same  refleksje opakowane tylko w inne słowa. Niestety, ale jeżeli po kilkunastu stronach mamy wyłącznie rozmyślenia kobiety o tym, że to co usłyszała zmieniło jej życie ja, jako czytelniczka miałam po prostu już dość. A to był dopiero początek. Nie zrozumiałam również (choć może gdzieś mi to umknęło) zarysowanego wątku sąsiedztwa obojga bohaterów. Z sąsiadów zrobiono niemalże potworów, podkreślano, że pan Piotr stał się dla nich niewidoczny, jest na cenzurowanym ale nie wiem dlaczego. Miałam wrażenie, że autorka chciała stworzyć poczucie, że ta dwójka musi zmierzać się z różnymi, złymi ludźmi, bo wtedy wydźwięk ich relacji i wypowiedzianych słów będzie większy. Najlepszymi fragmentami były wspomnienia pana Piotra gdy opisywał swoje życiowe losy. Niestety tam również w pewnym momencie wdarło się moralizatorstwo, które w moim odczuciu zabiło nijako tę opowieść. Postacie przestały być autentyczne a z ich ust padały wyłącznie wielkie słowa, a jedna z nich stała się niemal coachem naszego bohatera.

Być może nie jest to po prostu typ literatury dla mnie. Z opinii wielu osób wyczytałam, że był wzruszone po lekturze tej książki. We mnie takich uczuć historia nie wywołała, ale to dlatego, że poczułam się nijako przytłoczona tymi wszystkimi rozmyśleniami. Czasami mniej znaczy więcej i myślę, że to tej historii naprawdę by pomogło.


Tytuł: Dni naszego życia. Część 1.
Autor: Małgorzata Mikos
Wydawnictwo: Nove Res
Strony: 353
Ocena: 2,5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

https://nakanapie.pl/
 

22 komentarze:

  1. Chyba nie będzie to książka dla mnie, ale na pewno znajdzie grono swoich czytelników :)
    ~Pola
    www.czytamytu.blogspot.com Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Wielu osobom się podoba. W sumie w tym piękno literatury, że każdy może interpretować ją na swój sposób :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Może i ma. Jednak ciężko było przebić się przez ściany moralizatorskich wywodów.

      Usuń
  3. Ja bardzo ciepło wspominam tę ksiązkę :) Masz rację, że w niektórych wątkach zabrakło wyjasnienia, ale to dopiero pierwszy tom serii, więc być może wyjasnienia pojawią się w kolejnych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze i tak być. Choć ja osobiście mialam poczucie, że tworzy taką narrację odrzucenia przez otoczenie aby jeszcze bardziej wyeksponować relacje tych dwojga.

      Usuń
  4. Mi ta książka bardzo się podobała i będę ją na pewno miło wspominać. Wiadomo, każdy ma przecież inny gust. :) Teraz jestem ciekawa kolejnej części. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kompletnie odrzuciła postać dziennikarki. Była dla mnie płaska i do bólu przewidywalna. Jej egzaltacja zabijała wszelką radość z tej lektury :(

      Usuń
  5. Szkoda, że się zawiodłaś, ale ja jeszcze jej nie skreślam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto przeczytać i mieć właśnie zdanie :)

      Usuń
  6. Hmmm ja raczej się nie skuszę :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ochotę w końcu poznać jakąś ksiazke tej Pani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem Twojej opinii o jej twórczości :)

      Usuń
  8. Myślę, że chętnie przeczytam tą książkę w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba jednak podziękuje. Nie mam ochoty na ckliwe, PauloCohelowe rozmyślania ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba nie...boję się, że będę się męczyć czytając książkę, a tego bardzo nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czasami są takie książki, które wywołują mieszane uczucia i trudno coś o nich powiedzieć. Szkoda, że pewnym momencie coś się popsuło. Raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Często spotykam się z opiniami o denerwujących żeńskich postaciach w książce. Czyżby trudno było stworzyć dobrą bohaterkę? :) Ciężko mi powiedzieć, czy przeszkadzałyby mi przemyślenia tej postaci, musiałaby sama przeczytać. Czy to zrobię jeszcze nie wiem :) A Ty sięgniesz po kolejną część?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie. To nie moje klimaty, nie podobała mi się główna bohaterka, zbyt dużo było w książce wynurzeń, które tak naprawdę swoją intensywnością stawały się ciężkostrawne.

      Usuń
  13. Czytałam tę książkę jakiś czas temu i również zwróciłam uwagę na nadmiar przemyśleń, trochę w stylu Paolo Coelho. Mam wrażenie, że można by było nieco ukrócić te rozmyślania i dziwne tajemnice, a dać książce nieco więcej akcji ;). Ale jak na debiut literacki to całkiem dobra książka.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.Bq8S7pdE.dpuf