Muszę
się Wam przyznać, że po raz pierwszy w życiu jedna książka aż tak bardzo
napsuła mi krwi, doprowadziła mnie do złości i czytelniczej przepaści. „Wyrok”
Remigiusza Mroza to najgorsze co mogło mnie spotkać na początku roku. Naprawdę.
Mamy już końcówkę marca a ja dopiero niedawno zdołałam przebrnąć przez ten
czytelniczy koszmar. Nigdy, żadna inna lektura nie sprawiła, że nie byłam w stanie
spojrzeć przez długie tygodnie na inny tytuł. Czułam wewnętrzną blokadę z dwóch
powodów, o których chcę wspomnieć. Po pierwsze wiedziałam, że muszę dokończyć
tę książkę mimo, że to najgorsze poziomy literackie z jakimi miałam styczność.
Niestety, ale widząc ją na półce czułam, że dopóki jej nie skończę czytać
będzie w mojej głowie siedziała długo. A tego naprawdę nie chciałam. Drugim powodem
jest moja czytelnicza naiwność. Zawsze uważałam, że książce trzeba dać szansę,
że czasami są fragmenty złe, paskudne, po których jednak pojawia się coś
lepszego. Wiedziałam, że tutaj się to na
99% nie wydarzy, ale sami rozumiecie… Nie chciałam wypowiadać się negatywnie o
czymś co poznałam tylko połowicznie, to nie byłoby uczciwe. Dziś mogę więc z
ręką na sercu napisać – ta książka jest naprawdę zła.
Nie
będę silić się na jakąś recenzję, raczej wypunktuję co mi się w niej nie
spodobało. Od razu muszę zaznaczyć, że wcześniej nie czytałam nic Remigiusza
Mroza. Wiedziałam, że jest cały cykl z bohaterami „Wyroku”, widziałam jednak,
że ludzie w Internecie pisali, że sięgając nawet po dowolny tom szybko można
się zorientować w fabule i powiązaniach między bohaterami. Wiem, że powstał też
serial na podstawie twórczości Mroza, ale nigdy go nie widziałam (i już na
pewno nie zobaczę).
Sięgając
po tę książkę liczyłam po prostu na poprawny kryminał. Nie spodziewałam się
niczego wybitnego, bardzo dobrego. Chciałam po prostu poszerzyć swoje
czytelnicze horyzonty – hej! W końcu tyle ludzi zachwyca się twórczością
Remigiusza Mroza, ma oddanych fanów, z każdą książką trafia na listy bestsellerów.
Długie lata wzbraniałam się przed sięgnięciem po te pozycje bo czułam, że to
nie moje klimaty, ale w końcu dałam się przekonać. Niestety.
Oto
moja lista zarzutów:
1. Bohaterzy,
którym brakuje oleju w głowie– niestety. Chyłka kreowana na zadziorną kobietę
zachowuje się idiotycznie. Nie jestem w stanie zrozumieć zachowania jej i
Oryńskiego. Zresztą wszystkie postacie uważają się za gigantów intelektu by za
2 strony… nahhh może jednak nie.
2. Informatyk
rozwiązuje sprawy – nie lubię tego zarówno w filmach, serialach i teraz w
książkach. Wszyscy powierzają szukanie odpowiedzi na pytania geekom, ci
wrzucają dane do systemu i voila! Mamy wynik! Jakie to proste… i pozbawione
sensu! Dlaczego to robicie czytelnikom. O ile w serialu, który trwa 45 minut
mogę jakoś to wybaczyć, a tyle książce już nie. Oczekuję, że bohaterzy trochę
się napocą, ruszą szare komórki by dojść do prawdy. Nie można większości
wątpliwości rozwiewać za pomocą informatyka geniusza bo to bez sensu.
Przynajmniej dla mnie.
3. Gdy
kryminał zaczyna cię usypiać lepiej niż melisa – o ile do 1/3 „Wyroku” byłam
nawet zainteresowana zarówno postaciami jak i fabułą, tak potem wszystko
totalnie siadło i stało się tak strasznie mdłe i głupie. Czułam się tak, jakby
nagle książkę zaczęła pisać całkiem inna osoba, to było naprawdę dziwne odczucie.
Bohaterzy stali się tak naiwni, zły charakter wzbudzał we mnie śmiech... Kilka
podejść do tej pozycji wieczorami kończyło się moim zaśnięciem po 2 stronach.
Jeżeli macie problemy ze snem to polecam!
4. Przeklinanie
wcale nie jest cool – niestety, ale ilość bezsensownie wyrzucanych z siebie
przekleństw przez postacie jest jak dla mnie nie do zniesienia. Żeby była
jasność - nie mam nic do wulgaryzmów,
ale tutaj pojawiają się one bez ładu i składu. Czułam się w pewnym momencie
nimi przytłoczona. Ile razy można przekląć w jednej rozmowie by czytelnik miał już dość? Myślę, że
autor prowadzi w tej sprawie jakieś tajne badania.
5. Gdy zagadka kryminalna nie jest warta
rozwiązania – to chyba najgorsze uczucie jakie może mieć czytelnik książki kryminalnej… gdy w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że
nie interesuje go już rozwiązanie sprawy. Po drodze wydarzyło się już bowiem
tyle złych rzeczy, że przestaje się wierzyć, aby finał mógł okazać się choć minimalnie
lepszy.
I
to tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że Wasze wybory czytelnicze były zdecydowanie
lepsze niż moje :) Wracam
do Was po bardzo długiej przerwie i muszę przyznać, że tęskniłam! Te kilka
miesięcy poza blogosferą dały mi możliwość spojrzenia na niektóre sprawy z
innego punktu widzenia. Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku i jesteście
zdrowi. W tym szalonym okresie jaki mamy teraz tylko zdrowy rozsądek i optymizm może nas uratować.
Tytuł: Wyrok
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Strony: 537
Ocena: 1/6
"Chyłka kreowana na zadziorną kobietę zachowuje się idiotycznie" - dziękuję! Ktoś to wreszcie powiedział na głos! Jednak muszę też powiedzieć, że dużo lepiej byłoby gdybyś nie brała ksiązki z kosmosu, tylko zaczęła od pierwszego tomu jak bozia przykazała. Raz, że bohaterowie byli wtedy nieco inni, a dwa, że mają za sobą na etapie "Wyroku" już kupę doświadczeń, które stoją za ich zachowaniem. Ale generalnie gdybym dotrwała az do wyroku pewnie oceniłabym go tak samo jak Ty. Jednak nie dotrę, bo odpadłam z wyścigu 4 tomy wczesniej i nie zamierzam do tego cyklu wracać...
OdpowiedzUsuńInni boją się wyrażać opinie o Chyłce? Naprawdę ją lubią czy po prostu my jesteśmy takie ostre w osądach? :D Zdaję sobie sprawę, że sięgając po Wyrok pominęłam kilka tomów i nie byłam aż tak zrzyta z bohaterami. Jednak jeżeli czytam, że wszyscy drżą przed intelektem pana Lange a potem radośnie mu ufają to ręce mi opadły... Serio. Tak samo jak przedstawia się go jako osobę, która wszystko ma przemyślane, ma kilka scenariuszy na jedno zdarzenie, na niczym nie można go przyłapać... A wystarcza chwila pracy informatyka i wszystko się rypie. I ta chwila to naprawdę chwila, a nie dzien czy tydzień. Jedna wielka masakra.
UsuńNie spodziewałam się wiele po tej książce, a i tak mnie zaskoczyła :)
Pan Mróz... oj nie polubiłam się z tym autorem. Nie mój styl pisania i nie moje pomysły ;P
OdpowiedzUsuńJa też zdecydowanie nie zostanę fanką :)
UsuńWitam w klubie xD
UsuńJa jeszcze nic nie czytałam tego autora i coś się przemóc nie mogę.
OdpowiedzUsuńMyślę, że są lepsi autorzy do odkrycia :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńJa nie jestem fanką tego autora, więc przestałam już sięgać po jego książki :)
OdpowiedzUsuńJa też już przestanę :)
UsuńCała seria jeszcze przede mną :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia zatem! :)
UsuńZaskoczyła mnie taka ocena. Zwykle spotykałam się z pozytywnymi opiniami serii o Chyłce. Cóż, chyba będę musiała przekonać się na własnej skórze. :)
OdpowiedzUsuńLubię Chyłkę (choć niekoniecznie miłością bezkrytyczną), ale mam wrażenie, że im dalej w serię tym gorzej...
OdpowiedzUsuń